13 lutego

O dorastaniu. "Księga Cmentarna" Neila Gaimana


Po przeczytaniu opisu Księgi Cmentarnej z miejsca pomyślałam o innej książce, którą napisał Terry Pratchett. I tu, i tam kluczowym miejscem w fabule jest cmentarz, gdzie autorzy przedstawiają zmarłych nie jako upiorne, krwiożercze straszydła, lecz zwykłych, sympatycznych ludzi, którym się po prostu umarło. I jakoś tak się złożyło, że obie te książki są książkami dla młodzieży.

Książka Pratchetta nosi tytuł Johnny i zmarli i jest częścią serii o Johnnym Maxwellu. Tytułowy Johnny widzi zmarłych, ale nikt w to nie wierzy. Kiedy owi zmarli proszą go o pomoc w uratowaniu przeznaczonego do rozbiórki cmentarza, Johnny zakasuje rękawy i z pomocą przyjaciół przystępuje do dzieła. W Księdze cmentarnej natomiast główny bohater wychowuje się na cmentarzu, a zmarli są jego rodziną. Książkę rozpoczynamy w momencie, w którym cała jego prawdziwa rodzina zostaje zamordowana, a on sam szczęśliwym zbiegiem okoliczności trafia na cmentarz, którego lokatorzy po gorącej dyskusji za i przeciw postanawiają się nim zająć. I tu miałam kolejne skojarzenie, tym razem do Nigdziebądź, który zaczyna się bardzo podobnie, bo morderstwem rodziny głównej bohaterki.

Księga Cmentarna opowiada więc losy Nika Owensa, który cudem uchodzi z życiem i ukrywa się na cmentarzu przed mordercą, który chce dokończyć robotę. Na kartach książki możemy obserwować różne etapy jego życia, od maleńkości do wieku nastoletniego. Księga Cmentarna jest bardziej zbiorem opowieści o konkretnym momentach w życiu Nika niż pisaną jednym ciągiem powieścią, ale całość jest bardzo spójna. Nik jest chłopcem ciekawskim, roztropnym i o dobrym sercu, a obserwowanie jego procesu dorastania jest rzeczą naprawdę przyjemną. Chyba jeszcze nie spotkałam w fantasy tak wdzięcznie opowiedzianego rozwoju bohatera, a jakby nie było, jest to znaczna część tej książki. Bohater Gaimana nie irytuje nawet wtedy, kiedy zdarzy mu się przejść przez okres buntu. Autorowi udało się też uniknąć moralizatorskiego tonu, a jednocześnie potrafi on w swojej książce przemycić sporo wartościowych treści. A jeśli połączyć to z cmentarnym klimatem, otoczką tajemnicy i groteski, to całość wychodzi zaskakująco przyjemnie i uroczo.

Fabuła Księgi Cmentarnej nie jest zawiła, bo widzimy po prostu sceny z codziennego życia Nika, aczkolwiek w pewnym momencie tej historii wraca do nas i sprawa mordercy. Gaiman jednak jak zwykle potrafi zaczarować swoim piórem skutecznie przykuwając nas do książki. Na specjalne wyróżnienie zasługuje epizod z ghulami, przez który już chyba nigdy nie spojrzę tak samo na te stwory. Autor w zupełnie innym świetle przedstawia też wampiry i wilkołaki, które nie są tutaj złe, lecz stoją po tej dobrej stronie barykady. Właściwie jedynymi czarnymi charakterami w tej książce są ludzie, a wszelkie stworzenia, które zwykle kojarzymy z ciemną stroną mocy, zostają przedstawione albo w sposób zabawny, albo bardzo pozytywny. W efekcie wszelkie strachy spod łóżka przestają być straszne, a zmarli wcale nas nie nawiedzają, lecz są zwykłymi, poczciwymi ludźmi, z którymi można uciąć szalenie interesującą pogawędkę.

Na uwagę zasługuje również wątek przemieszania się świata żywych i umarłych. Nie jest on poruszony tylko w historii Nika, gdzie żywy chłopiec mieszka w miejscu, do którego z pewnością nie należy, lecz jest także wyeksponowany znacznie bardziej w jednym z rozdziałów zatytułowanym Danse macabre. To tylko potęguje fantastyczny, groteskowy klimat tej książki, od którego ciężko się oderwać, bo zwyczajnie fascynuje.

Jedyną uwagę mogę mieć do zakończenia Księgi Cmentarnej, bo ta końcówka jest dla mnie po prostu urwana, a niektóre wątki przydałoby się rozwinąć. Ale kto wie, może tak miało być? W końcu etapy w naszym życiu też kończą się nagle i bez ostrzeżenia. Księgę Cmentarną polecam zarówno dużym, jak i małym, bo choć cmentarz z morderstwem w tle może odstraszyć, to Gaiman pisze na tyle delikatnie i baśniowo, że spokojnie mogą oni po książkę sięgnąć.




18 komentarzy:

  1. Nie przestaje mnie zaskakiwać, że czasami tak podobnie odbieramy książki. Już pomijając fakt, że Księga cmentarna jest urocza, bo o tym rozmawiałyśmy, to miałam dokładnie te same odczucia w stosunku do "potworów spod łóżka" i ludzi. U Gaimana to właśnie ci drudzy są niebezpieczni i należy ich unikać. A ghule były cudne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? :D Też mnie to zaskakuje i bardzo mi się to podoba. :) Fajnie mieć wśród blogujących osobę o tak zbliżonym guście. :D
      Ghule były świetne! Strasznie bym chciała, żeby Księga Cmentarna doczekała się ekranizacji, bo fajnie by to wyglądało na ekranie. :D

      Usuń
    2. Blogosfera fajnie poszerza grono znajomych o podobnym guście. Bo tak godzinami rozmawiałam o książkach właściwie tylko z Eweliną :P

      W sumie nie myślałam o tym i mam wrażenie, że skutecznie zniszczyliby tę historię, dając ją Burtonowi czy komuś w tym stylu, ale gdyby naprawdę oddano ducha tej książki, to czemu nie ;)

      Usuń
    3. Po przeczytaniu pierwszego akapitu, pomyślałam, że Wiedźma też o Pratchecie wspominała przy okazji "Księgi cmentarnej". Dziewczyny, przyznać się, jesteście siostrami, czy co? :P :)

      Usuń
    4. Ja o Pratchetcie pisałam przy okazji Chłopaków Anansiego :D Johnny i Zmarli oraz Johnny i Bomba to chyba jedyne książki Pratchetta, których nie mamy w domu, więc nie mogłabym się do nich odnieść ;)

      Usuń
    5. @Wiedźma
      Ja tylko z Kam, a tak nagle czytelniczy światek się mocno poszerzył. :) Nastawiałabym się bardziej pozytywnie na taką ekranizację, bo i Gaiman chyba szczęście do ekranizacji ma. Na przykład uwielbiam filmowy Gwiezdny pył, chociaż książkowego jeszcze nie czytałam. :)

      @Katarzyna
      Nic mi o tym nie wiadomo, ale zbieżność gustów i spostrzeżeń o książkach jest zaskakująca. :D

      Usuń
  2. Troszkę mnie odstrasza ta książka, mimo, że jak napisałaś, przeznaczona jest głównie do młodzieży :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma powodu, Księga Cmentarna jest naprawdę przyjemna i urocza. :)

      Usuń
  3. Księga cmentarna jeszcze przede mną, ale Twoja pozytywna opinia zwiastuje dobrze na przyszłość. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio zaopatrzyłam się w trzy książki Gaimana, "Księga cmentarna" jest jedną z nich, ale na razie biorę się za "Chłopaków Anansiego".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Chłopaków" jeszcze muszę zdobyć, u mnie następny na tapecie będzie "Gwiezdny pył" i może w końcu skończę słuchać "Mitologii". :)

      Usuń
  5. Ja czekam na odpowiedni moment "w moim portfelu" i zamierzam kupić całą serię z tymi pięknymi okładkami <3 cieszę się, że przynajmniej jest na co czekać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czekaj za długo, bo w końcu tych najstarszych może zabraknąć. :D

      Usuń
  6. Gaiman i ja się jakoś nie dogadujemy, ale "Księga cmentarna" jako jedyna jego książka spodobała mi się i zapadła w pamięć na tyle, że wspomnienie przez Ciebie o Danse Macabre natychmiast przywołało obraz niesamowitego święta, w którym żywi i umarli bawią się razem i nikogo to nie dziwi. Epizod z ghulami podobał mi się równie mocno, jak Tobie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, szkoda. :( Mnie się twórczość Gaimana bardzo podoba. Danse Macabre było świetne, takie mega klimatyczne. Chyba najbardziej mi zapadło w pamięć z całej książki... poza ghulami, oczywiście. :)

      Usuń
  7. Brzmi świetnie!
    No i te okładki <3
    Nie czytałam jednak jeszcze żadnej książki tego Pana, możesz coś polecić na początek? :D
    Pozdrawiam ciepło :)
    Kasia z niekulturalnie.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam łącznie tylko trzy książki do Gaimana łącznie z księgą. Zaczynałam od najkrótszej, czyli Koraliny, ale myślę że nie jest to dobry wybór, bo to takie totalnie dla dzieci. Wybrałabym albo Księgę Cmentarną właśnie, albo Nigdziebądź... to drugie to już takie normalne fantasy. :)

      Usuń

Copyright © 2016 Misie czytanie podoba , Blogger