31 grudnia

Książkowy grudzień, czyli ostatnie podsumowanie miesiąca w tym roku

Książkowy grudzień, czyli ostatnie podsumowanie miesiąca w tym roku

W ten piękny, ostatni dzień roku przychodzę do Was z podsumowaniem miesiąca. Pierwotnie miało to być podsumowanie roku, ale stwierdziłam, że najpierw wypadałoby zakończyć miesiąc. Wpis z podsumowaniem rocznym pojawi się jakoś na dniach, a tymczasem bez zbędnej, dłuższej gadaniny przejdźmy do tego, co się działo u mnie w grudniu.

Ale jeszcze zanim to zrobimy, to...

Chciałabym wam życzyć wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Oby był lepszy, niż uciekający nam 2017, i oby przyniósł wam mnóstwo wspaniałych książek. Bawcie się dzisiaj dobrze. :) 

Filmy

Grudzień upłynął pod znakiem Gwiezdnych Wojen i to nie przez Ostatniego Jedi, którego jeszcze nie widziałam, bo nie mam z kim iść do kina a samej tak nie bardzo, ale przez to, że namiętnie nadrabiałam wszystkie pozostałe filmy oprócz Łotra. Obejrzałam więc epizody I-III oraz VII. Te z Anakinem... pierwszy był całkiem przyjemny, o drugim chciałabym zapomnieć, a trzeci miał niesamowite sceny już przy końcu. Moment powstania Lorda Vadera... cudo, przechodziły dreszcze.

Oprócz Gwiezdnych Wojen widziałam znany i kochany świąteczny film, który nie jest Kevinem, lecz zwie się To właśnie miłość. Oglądałam go po raz pierwszy i jest naprawdę przyjemny. Podobno nasze Listy do M się na nim wzorowały. Cóż, bardzo marnie im to wyszło w porównaniu do oryginału.

W kinie byłam na Morderstwie w Orient Expresie. Nie znam pierwowzoru i nie jestem fanką kryminałów, a na film poszliśmy tylko dlatego, że mieliśmy bilety, które koniecznie trzeba było wykorzystać do końca roku, a nic innego nie grali o tej godzinie. Wiecie, nie miałam żadnych oczekiwań wobec tego filmu, ale podobał mi się niesamowicie i zapragnęłam wręcz poczytać książki Agathy Christie. 

Opublikowane teksty




















Garść statystyk

Wyświetlenia: 25 853 (było 20 505)
Liczba obserwatorów: 120 (było 112)
Liczba obserwatorów na facebooku: 79 (było 68)
Liczba obserwatorów na instagramie: 479 (było 402)


Co przeczytałam?

Miesiąc zaczęłam od Tekstu Dmitra Glukhovskiego, którą to książką naprawdę byłam zaskoczona, bo zabierałam się do niej z myślą, że będę się męczyć, a skończyłam ją nie wiadomo kiedy. Link do recenzji znajdziecie wyżej. Później był Ostatni jednorożec Petera S. Beagle, który mnie totalnie zachwycił. To przepiękna baśń, która przywodziła mi na myśl książki Gaimana. Czy raczej to książki Gaimana przywodzą na myśl Ostatniego jednorożca, bo to książka z 1998 roku. :) Na tę chwilę więcej o niej pisała Ewelina, a może i ja coś niedługo skrobnę. W każdym razie warto przeczytać i gorąco do tego zachęcam.


Wspomniałam o Gaimanie i cóż, jest on następny w kolejności, bo mam za sobą Księgę Cmentarną. To niezwykle urocza opowieść, i chyba jeszcze nie znalazłam tak przyjemnie i bezboleśnie opowiedzianego procesu dorastania w fantasy, jak tutaj. Elantris Brandona Sandersona zdążyłam już zrecenzować, link wyżej. Miesiąc, a zarazem rok zamknęłam Opowieściami wigilijnymi Charlesa Dickensa. Same dobre książki mi się trafiły w grudniu, bo z ocenami nie zeszłam poniżej ósemki. :)

Stosik, a raczej Stosisko


Ekchem. Tak. No trochę się nazbierało w tym grudniu. Ostatnio była u mnie stosikowa posucha, więc w tym miesiącu obrodziło. :) Idąc od lewej do prawej, na samej górze mamy całość Lyonesse Jacka Vance. Książki są używane, za całość zapłaciłam 60 zł. Jeszcze nigdy tak szybko nie kliknęłam "kupuj" jak w przypadku tej serii widząc taką cenę. Normalnie dwa tomy z trylogii chodzą po 40-90 zł za JEDEN. Drugi kosztuje 20 zł z przesyłką, także uważam, że mi się poszczęściło. O serii słyszałam wiele dobrego i już jakiś czas się na nią czaiłam.

Poniżej mamy serię Pamięć, smutek i cierń Tada Williamsa. Do kupna tych książek w sporej mierze przyczynił się Ciacho, ale też i wcześniej zasłyszane, pozytywne opinie. To również klasyka, i też dorwana w używanym stanie w cenie 100 zł za komplet. Waga tych książek równa się wszystkim pozostałym... a ciężkie to strasznie. Jeśli ktoś ma zbiorcze wydania Czarnej kompanii, to jest to wydane w ten sam sposób.

Po stronie prawej mamy sporo darów losu. Silmarillion to mój prezent świąteczny, z którego do tej pory cieszę się jak głupia. Książka jest pięknie wydana, zaczęłam już ją czytać i wiem, że to będzie coś niesamowitego. Rycerz siedmiu królestw to egzemplarz recenzencki i kolejna pięknie wydana książka w tym stosisku. Zawiera mnóstwo ilustracji wplecionych w tekst, co prezentuje się wspaniale. Do recenzji dostałam też Opowieści wigilijne, o których już pisałam, i Atlas tolkienowski, który jest takim małym dziełem sztuki. Jeśli ktoś jest zainteresowany, to na fb wrzuciłam kilka zdjęć tej książki.

Mistrza i Małgorzatę do dawna chciałam dorwać w tym wydaniu, ponieważ ma ono zaznaczone  na czerwono fragmenty, które kiedyś były ocenzurowane. Z tego, co zdążyłam zauważyć, to czasem są to całe strony. Mam nadzieję, że książka nie będzie długo czekać na przeczytanie.

Ostatni jest Rękopis znaleziony w smoczej jaskini Andrzeja Sapkowskiego, czyli kompendium wiedzy o literaturze fantasy. Dostałam tę książkę na mikołajki i to też jest prezent, na który się strasznie ucieszyłam. Chciałam to przeczytać od dawna, ale książka nie jest już dostępna i trzeba szukać używanych. Także ten, będziemy się dokształcać.

A jak tam grudzień u Was? Co ciekawego znaleźliście pod choinką? ;)

30 grudnia

Czym jest dla nas Boże Narodzenie? "Opowieści wigilijne" Charlesa Dickensa, tom 3

Czym jest dla nas Boże Narodzenie? "Opowieści wigilijne" Charlesa Dickensa, tom 3

Charles Dickens niedawno gościł na tym blogu, i tak się złożyło, że dzisiaj znów będzie o jego książce. I to ponownie o Opowieściach wigilijnych, ale tym razem w trzeciej odsłonie. Już na samym wstępie mogę Wam powiedzieć, że ten trzeci tom jest o wiele lepszy, niż drugi, i w moim odczuciu nawet lepszy, niż pierwszy. Sam autor natomiast jeszcze wielokrotnie będzie gościł w moich skromnych progach, bo jego prozą jestem po prostu zauroczona.

Opowieści wigilijne. Czym jest dla nas Boże Narodzenie? to trzeci zbiór wigilijnych opowiadań wydawanych w ostatnich latach przez Zysk i S-ka. I to nie wydawanych byle jak, ponieważ są one w twardej oprawie, z obwolutą, pod którą kryje się płócienna oprawa, w środku zaś czeka nas mnóstwo przepięknych, oryginalnych ilustracji, całość drukowana jest na grubym papierze, a każdy rozdział rozpoczyna się zdobionym inicjałem. To taka mała, wizualna uczta dla oczu. Sam tom zawiera natomiast nie dwa, nie trzy, lecz czternaście opowiadań, każde mniej lub bardziej związane z okresem świątecznym, a dwa z nich są powiązane między sobą. Pierwsze opowiadanie zatytułowane Opowieści o goblinach, które podkradły zakrystiana pochodzi z powieści Klub Pickwicka, zaś cała reszta była publikowana w świątecznych numerach czasopism Household Words oraz All the Year Round, w których ukazywały się opowiadania nie tylko Dickensa, lecz i innych autorów. W Polsce natomiast ukazują się one po raz pierwszy.

Wyjątkowo tym razem będą foty ;)

Nie sposób opowiedzieć o każdym opowiadaniu z osobna, kiedy jest ich taka ilość, zresztą ich fabuły pomieszały mi się już do tego stopnia, że nawet nie byłabym w stanie tego zrobić. Mogę natomiast opowiedzieć o kilku, które najbardziej zapadły mi w pamięć. Przykładowo w Choince autor snuje wspomnienia związane ze swoim dzieciństwem, które przychodzą mu na myśl, gdy patrzy na tytułową choinkę i prezenty, które można pod nią znaleźć. Opowiadanie dziecięce jest bardzo krótką, wzruszającą opowieścią, w której wraz z podróżnym przechodzimy przez różne etapy życia jednej osoby. Opowieść niczyja jest historią o bezimiennych, których skryła ziemia. W Ostrokrzewiu znajdziemy opowieść Pucybuta, który opowiada o tym, jak to dzieci w wieku pięciu czy sześciu lat uciekły z domu, by wziąć ze sobą ślub. Pensjonat pani Lirriper powiązany jest ze Spadkiem pani Lirriper, a obie te opowieści skupiają się na właścicielce pensjonatu, wiekowym majorze, który miał zamieszkać na chwilę, a został na stałe i dziecku, które wzięli razem na wychowanie. Ostatni tekst, o którym chciałabym wspomnieć, to Doktor Marigold, w którym znajdziemy poruszającą historię o kupcu, który po stracie córki przygarnął głuchoniemą sierotę. Wiele z tych opowiadań sprawiło, że zapiekły mnie oczy, przy wielu się śmiałam i rozczulałam, i choć były wyjątki, które mnie znudziły, to jednak zdecydowana większość tych opowiadań stoi na wysokim poziomie. 



Charles Dickens zdecydowanie potrafi poruszyć czułą strunę w człowieku i z wielką wprawą zrobił to w trzecim tomie Opowieści wigilijnych. Jego opowiadania tak jak i poprzednie pełne są ciepła domowego ogniska, uroku i serdeczności, pełne są wzruszających, ludzkich historii, smutków i radości. Sporo czasu spędzimy w różnych pensjonatach, wiele razy o losach naszych bohaterów zadecyduje odpowiedni przypadek w odpowiedniej chwili, czasem doświadczą oni nieporozumień, czasem cierpień, ale zawsze znajdą to pozytywne światełko wśród mroków. Będą wybaczać, będą poszukiwać, a przede wszystkim będą skłaniać nas do refleksji i w swoim towarzystwie pozwolą spędzić mnóstwo wspaniałych chwil, w których tak po prostu zrobi nam się cieplej na sercu. 


Opowieści wigilijne. Czym jest dla nas Boże Narodzenie? to lektura idealna w okresie świątecznym nie tylko przez swój tytuł czy związek tych historii z Bożym Narodzeniem/Nowym Rokiem, lecz także ze względu na to, jak bardzo ciepłe, wzruszające i urokliwe historie możemy w niej przeczytać. Dickens sprawia, że w jednej chwili się śmiejemy, a w drugiej szukamy chusteczek. Ja ze swojej strony gorąco polecam i mam nadzieję, że wkrótce uda mi się sięgnąć po kolejne książki autora, bo powoli staje się on jednym z moich ulubionych.


W serii:
1. Opowieści wigilijne. Kolęda prozą
2. Opowieści wigilijne. Świerszcz za kominem
3. Opowieści wigilijne. Czym jest dla nas Boże Narodzenie?

Za egzemplarz do recenzji dziękuję wydawnictwu Zysk i S-ka!


P.S. Książkę skończyłam czytać wczoraj. Wczoraj też oglądałam Morderstwo w Orient Expresie, w którym Herkules Poirot również czytał Dickensa. Poczułam więź z głównym bohaterem. :) Przez cały seans próbowałam wypatrzeć, jaką dokładnie czytał książkę, ale nie dałam rady.

P.S2. Film świetny.


27 grudnia

Wyzwania czytelnicze na 2018 rok. Poczytajmy klasykę!

Wyzwania czytelnicze na 2018 rok. Poczytajmy klasykę!

Może niektórzy z Was pamiętają, że mniej więcej od kwietnia tego roku założyłam sobie, że będę czytać jedną książkę z klasyki na miesiąc. Wychodziło to raz lepiej, raz gorzej, ale postanowienie nie zgubiło się gąszczu książkowych nowości i ciągle silnie we mnie tkwi.

Podczas świąt w mojej głowie zrodził się pomysł: a gdyby zrobić z tego większe wyzwanie? Takie, w którym udział moglibyście wziąć i Wy, a może i ja miałabym wtedy lepszą motywację, by klasykę czytać. W ten oto sposób prezentuję Wam poniżej nie jedno, ale dwa wyzwania czytelnicze na 2018 rok.


Pierwsze z nich polega na czytaniu książek z szeroko pojętej klasyki. Obojętne, czy jest to klasyka literatury pięknej, czy też klasyka grozy, kryminału lub fantastyki: ważne, żeby była to klasyka. Możecie więc sobie założyć, że w ramach tego wyzwania będziecie poznawać klasykę tylko jednego gatunku, a równie dobrze możecie to mieszać. Wyzwanie zostaje zaliczone, jeśli przeczytamy jedną taką książkę na miesiąc lub na kwartał

EDIT 28/12/17: Sporo osób pisze, że czytanie jednej książki z klasyki na miesiąc to podejście zbyt ambitne. Wobec tego zrobimy dwie opcje do wyboru dla obu wyzwań:
1. Czytamy jedną książkę z klasyki na miesiąc
2. Czytamy jedną książkę z klasyki na kwartał
Wybór należy do Was, napiszcie mi tylko, z którą opcją chcecie walczyć :)

Drugie wyzwanie natomiast ograniczone jest tylko i wyłącznie do czytania klasyki fantasy. Dopuszczam też kanon Sapkowskiego (bezczelnie podlinkuję listę książek z kanonu, która wisi na blogu Moreni). Postanowiłam wyodrębnić fantasy ze względu na moje zamiłowanie do tego gatunku i ogromną chęć, by jak najwięcej klasyki fantasy poznać. Tak jak wyżej, wyzwanie zostaje zaliczone, jeśli przeczytamy jedną książkę z klasyki fantasy na miesiąc lub na kwartał (w przypadku serii to wciąż będzie jedna książka, a nie cała seria, która często ma po kilkanaście tomów).


Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcecie przyłączyć się do mnie w tych zmaganiach. A żeby zapanowała jasność, to kilka rzeczy chciałabym zaznaczyć na samym początku w punktach poniżej.


WAŻNE!
  • wyzwania czytelnicze można łączyć z innymi
  • wyzwanie "Czytamy klasykę" i "Czytamy klasykę fantasy" nie łączą się 
  • nie trzeba mieć bloga, żeby wziąć w nich udział
  • czytamy jedną książkę z klasyki na miesiąc EDIT 28/12/17: lub na kwartał - wybór progu trudności zależy od Was
  • aby w danym miesiącu/kwartale książka była zaliczona u mnie, trzeba napisać o niej kilka słów (np. na blogu, lubimy czytać, goodreads, facebooku) i zostawić mi linka
  • linki do waszych recenzji/opinii będę linkować u siebie
  • linki możecie zostawiać TUTAJ
  • jeśli będziecie linkować, róbcie to według schematu: KLASYKA/KLASYKA FANTASY - MIESIĄC/KWARTAŁ - Tytuł Książki - Autor - Link, np.

KLASYKA FANTASY STYCZEŃ/I KWARTAŁ "Ziemiomorze" Ursula LeGuin http://misieczytaniepodoba.blogspot.com/2017/09/czytamy-klasyke-ziemiomorze-ursuli.html
albo
KLASYKA MARZEC/I KWARTAŁ "Władca much" William Golding http://misieczytaniepodoba.blogspot.com/2017/10/czytamy-klasyke-wadca-much-wiliama.html

  • przewiduję podsumowania miesięczne lub kwartalne
  • wyzwanie trwa od 01.01.2018 do 31.12.2018
  • można dołączyć w dowolnym momencie
  • zgłaszać można się pod tym postem
  • bardzo bym chciała na koniec rozdać jakieś książkowe nagrody, ale to jest jeszcze do przemyślenia, jako że wyzwanie startuje po raz pierwszy i nie wiem, jak wyjdzie ;)

I to już wszystko. Jeśli macie jakieś wątpliwości to pytajcie śmiało w komentarzach. I przede wszystkim bawcie się dobrze!


25 grudnia

Miasto upadłych bogów. "Elantris" Brandona Sandersona

Miasto upadłych bogów. "Elantris" Brandona Sandersona

Brandon Sanderson to autor, który nieustannie mnie zaskakuje. Kiedy już myślę, że mniej więcej wiem, czego spodziewać się po jego książkach, to i tak za każdym razem dostaję coś innego, choć pewne elementy dla jego prozy są wspólne. Niemniej jednak nie ma w niej schematów i za każdym razem czeka nas nowa, wyjątkowa fabuła z oryginalnym systemem magii i postaciami, do których mimowolnie się przywiązujemy. Sanderson pisze o problemach i rozterkach zwykłych ludzi, ale w otoczce epickiej fantasy. A po skończeniu każdej jego książki pozostaje niesamowity smutek i żal, że się do tych ostatnich stron dobrnęło. 

Elantris jest debiutem autora, ale trzeba tu zaznaczyć, że książka ta po prostu została wydana jako pierwsza. Z postscriptum na końcu książki dowiadujemy się, że kiedy autor zaczął pisać Elantris miał już napisanego Zrodzonego z Mgły i ukończył już pierwszą wersję Drogi Królów. Elantris jest też pierwszą książką, w której Sanderson świadomie zawarł elementy cosmere. Jest to więc powieść ważna i przełomowa, ma ogromną rzeszę fanów, chociaż jej fabuła nie jest ani pełna porywającej akcji, ani widowiskowych bitew. Mimo tego Elantris hipnotyzuje rozgrywającymi się wydarzeniami — i to hipnotyzuje już od pierwszych stron.

Przede wszystkim fenomenalny jest pomysł. Zrodził się on w głowie Sandersona wtedy, kiedy pomyślał on o wizji więziennego miasta dla trędowatych zombie. I w pewnym sensie takich zombie w książce mamy — są nimi Elantryjczycy zamknięci w dawnej stolicy Arelonu, czyli w Elantris. Miasto niegdyś było potężne, olbrzymie, piękne, rozświetlone blaskiem i zachwycające przepychem. Wśród tego piękna i chwały stąpali równie piękni Elantryjczycy o skórze barwy świetlistego, bladego srebra i białych włosach. Mieli w sobie moc, która płonęła w ich oczach i wypełniała ich ruchy. Błogosławionym, niemal bogiem mógł zostać każdy, ponieważ przeobrażenie - shaod — nie wybierało i dotykało ludzi losowo, niezależnie od ich statusu społecznego. Niestety pewnego dnia dziesięć lat temu coś się zmieniło i Elantryjczycy z bogów zmienili się w przeklętych. W żywych zombie, ponieważ teoretycznie byli martwi — ich serce nie biło, ciało umierało, a ból od najmniejszego nawet stłuczenia nigdy nie ustawał. Miasto upadło.

Fragment grafiki z Tenth Anniversary Special Edition w Stanach

Książka rozpoczyna się w momencie, w którym książę i następca tronu Arleonu, Raoden, zostaje przeklęty i wtrącony do Elantris. Raoden nie jest jednak z tych, którzy łatwo poddadzą się swojemu losowi, i z miejsca zaczyna działać, by życie w tym miejscu uczynić znośniejszym. To ten typ bohatera, który zaraża innych swoim optymizmem i nigdy się nie poddaje, w każdym i wszędzie dostrzegając dobro. Równolegle z jego wątkiem obserwujemy losy Sarene, młodej księżniczki ze sprzymierzonego państwa, która przybyła do Arleonu, by wziąć ślub z Raodenem i z przykrością odkrywa, że jej małżonek umarł jeszcze zanim na dobre się nim stał. Trzecim wątkiem jest historia wysoko postawionego kapłana, Hrathena, który przeżywa kryzys wiary, a jednocześnie gorąco pragnie nawrócić mieszkańców Arleonu na swoją wiarę. 

Elantris nie jest przepełnione akcją, jest za to książką bardzo spokojną, której fabuła rozwija się powoli, ale za to przedstawione tutaj wątki wciągają tak mocno, że nie sposób się od tej książki oderwać. Przyznam, że trochę obawiałam się tej lektury, ponieważ słyszałam mnóstwo narzekań na Elantris, ale obawy te były zupełnie bezpodstawne. Już od samego początku intryguje nas los Elantryjczyków i gnębi nas pytanie, o co właściwie chodzi z ich przekleństwem. Raoden zaś jest na tyle sympatycznym i kochanym księciem, że nie da się nie kibicować zarówno jemu, jak i grupce, którą wokół siebie zebrał. Tym bardziej że Elantryjczycy mimowolnie wzbudzają w nas współczucie i chcemy dla nich jak najlepiej. Wątek Sarene i Hrathena wprowadza z kolei bardzo dużo polityki do książki, więc przygotujcie się, że politycznych spisków i intryg będzie tutaj mnóstwo, poczynając od naprawy państwa, a na wpływach religijnych kończąc.

Fragment grafiki z Tenth Anniversary Special Edition w Stanach

Być może po tylu przeczytanych książkach Sandersona wreszcie zaczęłam być choć trochę krytyczna względem jego prozy, bo tym razem w jego powieści dostrzegłam też pewne wady. Przede wszystkim na nerwy działała mi nieco Sarene, z której Sandersonowi wyszła taka trochę Mary Sue. Księżniczka jest piękna, inteligentna i przebiegła, zna się na polityce i doskonale manipuluje ludźmi, a wszystko nieco zbyt łatwo jej idzie — przynajmniej do pewnego momentu. Sarene ma jednak też wady i nie wszytko potrafi najlepiej, a jednak nie mogłam się oprzeć wrażeniu, że trochę z nią autor przesadził. Identyczne spostrzeżenie miałam z księciem Raodenem. Wyłapałam też kilka irytujących powtórzeń w takim sensie, że autor kilka razy informuje nas o tym samym fakcie. Nie są to jednak rzeczy, które mocno wpłynęłyby na mój odbiór lektury, bo książką i tak jestem zachwycona.

Wspomnieć trzeba jeszcze o systemie magii i w tym miejscu muszę zaznaczyć, że magii w Elantris prawie w ogóle nie ma. Jej system opiera się na rysowanych znakach, dawnym, zapomnianym języku, którego poszczególne słowa dają określony efekt. Skąd Sanderson wziął na to pomysł? Ze sposobu, w jaki koreański i chiński oddziałują na siebie nawzajem jako pisane języki. Autor po raz kolejny udowadnia, że pomysły można czerpać absolutnie ze wszystkiego.

Fragment grafiki z chińskiej okładki

Elantris jest też bardzo pięknie wydane. Książka jest w twardej oprawie i z tasiemką, a w środku znajdziemy kolorową mapkę jako wklejkę, dowcipną przedmowę przyjaciela Sandersona (z której dowiadujemy się, że miasto pierwotnie miało nazywać się Adonis i autor kompletnie zapomniał, że jest to postać z mitologii greckiej. Po prostu słowo mu fajnie brzmiało), standardowo Ars Arcanum, a także wycięte sceny z Elantris, ciekawe postscriptum od autora oraz krótki rozdział z Hoidem na samym końcu.

Książkę oczywiście gorąco polecam, bo to fenomenalna powieść, a samo nazwisko Sandersona gwarantuje już określoną jakość z najwyższej półki. Na koniec zacytuję fragment z przedmowy, bo Dan Wells idealnie ujął to, czego sama nie potrafiłabym przekazać: Brandon zawdzięcza dużą część swojego sukcesu — powiedzmy połowę — uporowi, by to malutkie opowieści o ludziach wewnątrz epickiej historii czyniły ją wartą czytania. (...) Brandon opowiada wielkie historie, ale ich fundamentem są te małe i osobiste. I takie właśnie jest Elantris.


W serii:
1. Elantris
1.5 Dusza Cesarza



23 grudnia

Wyniki konkursu ze Stacją Centralną

Wyniki konkursu ze Stacją Centralną

Cześć Wam! W ten piękny, przedświąteczny dzień przychodzę z ogłoszeniem wyników konkursu, w którym do wygrania była Stacja Centralna autorstwa Lavie Tidhara. Żeby wczuć się w świąteczny klimat, obrazkiem otwierającym jest piękna, choinkowa śnieżynka. 

Do konkursu zgłosiły się w sumie cztery osoby. Nie przedłużając, Stację Centralną wygrywa MORENI! Gratuluję! A oto nagrodzona odpowiedź: 


Dziękuję za udział wszystkim uczestnikom. Moreni, do Ciebie wysłałam już maila z informacją o wygranej.

Korzystając z okazji życzę wszystkim czytelnikom tego bloga dużo wspaniałych książek pod choinką, spokojnej, rodzinnej atmosfery i żeby Was brzuchy nie bolały z przejedzenia. :) 
Wesołych świąt!

21 grudnia

O magii świąt. "Opowieści wigilijne" Charlesa Dickensa. Tomy 1-2

O magii świąt. "Opowieści wigilijne" Charlesa Dickensa. Tomy 1-2

Charles Dickens zaliczany jest do najwybitniejszych twórców współczesnej powieści społeczno-obyczajowej. Jednym z najsłynniejszych jego dzieł jest Opowieść wigilijna, której mniej znanym, lecz oryginalnym tytułem jest Kolęda prozą. Opowieść ta była niespodziewanym sukcesem autora, ponieważ napisał on ją przede wszystkim po to, by spłacić swoje długi. Dzisiaj inspiruje ona rzesze twórców i ma niezliczoną ilość odniesień w kulturze, a jej wydania co rusz są wznawiane.

Dickens nie napisał jednak tylko jednej bożonarodzeniowej historii. Opublikowana w 1843 roku Kolęda prozą dała początek serii pięciu utworów, które rok po roku ukazywały się przed świętami z jednoroczną przerwą. I choć pierwotnym zamysłem tych historii był zarobek, to jednak ciężko wyobrazić sobie, że mogłoby ich nie być; ciężko wyobrazić sobie brak Sknerusa McKwacza czy też mojego ulubionego Grincha, czyli postaci, które nie powstałyby, gdyby nie Scrooge. W ostatnich latach wydawnictwo Zysk i S-ka wypuściło te utwory w dwóch, zbiorczych tomach zatytułowanych kolejno Opowieści Wigilijne. Kolęda prozą oraz Opowieści wigilijne. Świerszcz za kominem. Obie książki zawierają nowy przekład Jerzego Łozińskiego oraz liczne, oryginalne ilustracje, które umilają lekturę.

Tom pierwszy zawiera dwa utwory, z których jednym jest ta najbardziej znana ze wszystkich opowieści Dickensa, a więc Kolęda prozą. Myślę, że każdy z nas mniej lub bardziej zna skąpca Ebenezera Scrooge’a, który w czasie nocy wigilijnej przechodzi głęboką przemianę. Bardzo miło było sobie odświeżyć tę historię, ale moje serce zdecydowanie podbiła opowieść druga, czyli Nawiedzony. Pokazuje ona, jak ważne są wspomnienia o smutkach, strapieniach i ciężkich chwilach, bo to właśnie czyni nas ludźmi. Wspólne trudy i znoje niejednokrotnie potrafią zjednoczyć. A kim bylibyśmy bez tych wspomnień, bez tych uczuć? Jak moglibyśmy rozumieć cudzą krzywdę, skoro sami nigdy nie doświadczyliśmy niczego podobnego? Jak moglibyśmy miłować i szanować drugą osobę? Głównym bohaterem tej historii jest samotny profesor chemii, Redlaw, który przystaje na kuszenie ducha obiecującego mu, że zapomni o wszystkich smutkach i strapieniach, a splątany łańcuch uczuć przepadnie. Szybko jednak wychodzi na jaw, że poprzez kontakt z innym ludźmi Redlaw przekazuje im swój dar, który szybko okazuje się przekleństwem, ponieważ osoby w otoczeniu chemika nagle wyzbywają się wszelkich dobrych uczuć. I chociaż sam bohater nie jest może tak ciekawie nakreślony jak Scrooge, to sama historia jest równie ciekawa, co Kolęda prozą.

Ilustracje z książek

Niestety kolejne opowiadania w drugim tomie Opowieści Wigilijnych nie są już tak dobre. Przede wszystkim to nie są prawdziwe opowieści wigilijne, ponieważ nie dzieją się w okresie wigilijnym — jedynie Sygnaturki rozgrywają się w okolicach Nowego Roku. Życiowa batalia i Świerszcz w kominie to właściwie opowieści skupione na perypetiach miłosnych. Wszystkie trzy jednak tak samo niosą ze sobą jakiś moralizatorski przekaz, a także wypełnione są tą atmosferą rodzinności, doskonale opisywaną codziennością i poruszającym obrazem zwykłych ludzi, w których domach nie raz widzimy ich biedę i ubóstwo. Wciąż jednak są oni skłonni do największych poświęceń i ogromnej miłości.

W Świerszczu w kominie na przykład możemy obserwować biednego ojca, który opowiada swojej niewidomej córce niestworzone historie o ogromnym bogactwie, które ich otacza, kiedy w rzeczywistości mieszkają w ruderze. Będziemy obserwować wystawione na próbę małżeństwo, którego domowego ogniska strzeże tytułowy świerszczyk za kominem. W Sygnaturkach Dickens pokaże nam, jak ważna jest godność osobista i brak zgody na to, by sobie wmówić, że jest się od kogoś gorszym. Tobby, czyli główny bohater tej opowieści niestety na coś takiego przystaje. Jest to stary, ubogi posłaniec o dobrym sercu, który pozwala się przekonać bogatszym i lepiej sytuowanym jegomościom, że biedni ludzie tacy jak on są nie tylko ubodzy, ale też i od urodzenia źli do szpiku kości. W noc wigilijną nawiedzają go duchy dzwonów kościelnych, aby pokazać mu możliwą do spełnienia się przyszłość, w której on nie żyje, a bliskie mu osoby przeżywają upadek zarówno moralny, jak i materialny. Jest to niezwykle poruszająca historia, w której pełno niesprawiedliwości i smutku — a jednak nawet w niej czegoś mi zabrakło i podczas czytania Sygnaturek czułam lekkie rozczarowanie, że to już nie do końca jest to samo.

Wszystkie opowieści wigilijne są jednak idealną, świąteczną lekturą. Te historie poruszą każdego i skłonią do refleksji, do zatrzymania się w świątecznym pędzie po prezenty i zastanowienia nad samym sobą. Opowieści te są ponadczasowe, smutne i radosne jednocześnie. Urzekł mnie Dickens baśniowością, niezwykle wyrazistymi bohaterami i subtelnym humorem. Przede wszystkim jednak podbił moje serce ciepłem domowego ogniska, serdecznością bohaterów i nostalgiczną atmosferą, a także doskonałym ukazaniem krzywdy społecznej. Niewątpliwie warto czytać jego książki i w moim przypadku zdecydowanie nie będzie to ostatnie spotkanie z jego prozą. Polecam gorąco!


W serii:
1. Opowieści wigilijne. Kolęda prozą
2. Opowieści wigilijne. Świerszcz za kominem
3. Opowieści wigilijne. Czym jest dla nas Boże Narodzenie?



15 grudnia

Dramat ze smartfonem w dłoni. "Tekst" Dmitry Glukhovsky

Dramat ze smartfonem w dłoni. "Tekst" Dmitry Glukhovsky

Dmitry Glukhovsky to autor, który przemyca niesamowite pomysły do swoich książek. Ma on jednak specyficzny styl i skłonność do długich, rozwlekłych fragmentów refleksyjnych, co dla niejednej osoby okazuje się barierą ciężką do pokonania. Mnie natomiast w jego prozie pociągają ponure, pesymistyczne wizje świata i świetne oddanie klimatu otoczenia, o którym akurat pisze. Tak było w Metro 2033, tak było w Futu.Re i tak jest w Tekście, który, choć jest już powieścią realistyczną, to i tak spełnia wszystkie te punkty.

O Tekście mówi się, że jest to książka, która ma nam zwrócić uwagę na to, jak bardzo smartfony skradły nasze życie. Ja myślę jednak, że sprowadzenie tej książki głównie do kwestii naszych telefonów jest dla niej krzywdzące, ponieważ Tekst niesie ze sobą znacznie więcej treści. Dla mnie jest to przede wszystkim dramat jednego człowieka, który miał w życiu niewyobrażalnego pecha. Ilję, bo to własnie on jest głównym bohaterem najnowszej powieści Glukhovskiego, poznajemy w momencie, w którym po latach wychodzi z więzienia. Wyniszczony, okradziony z najlepszych lat młodości wraca do rodzinnego miasteczka, gdzie zamiast spokoju ducha i matczynej miłości spotyka tylko kolejne nieszczęście. A potem wszystko rusza lawinowo jak w kostkach domino. Jeden błąd, jeden zły czyn pod wpływem emocji stawia Ilję w sytuacji tragicznej, z której wyjścia po prostu nie ma.


Ale kiedy będziesz miał własne dzieci, sam zrozumiesz, że nie wolno im od razu mówić całej prawdy o tym, jak jest urządzony świat. Jeśli od razu im powiedzieć, że wszyscy kradną, wszyscy są pazerni, wszyscy cudzołożą, to pomyślą, że to jest własnie norma. I wtedy nie będą nawet czuły się winne, kiedy będą grzeszyć, i przez to będą grzeszyć jeszcze bardziej desperacko i bezwstydnie. Żeby je uchronić,trzeba upiększać, ozdabiać dla nich świat, dopóki są małe.


Tekst jest historią smutną i przygnębiającą, taką, po którą chętnie sięga się w okresie jesienno-zimowym, kiedy mamy ochotę na książki nostalgiczne, melancholijne czy refleksyjne. Najwięcej jest w tym dramatu, chociaż tak naprawdę ciężko jest ją zaszufladkować, niemniej jednak nie nazwałabym tego thrillerem — popełnione przestępstwo i związane z tym skutki są tym tylko tłem umożliwiającym wniknięcie w psychikę bohatera i obserwowanie jego zachowań i myśli, obserwowanie tego, jak bardzo jest rozdarty między tym, co powinien a tym, co chce uczynić. Podczas czytania bardzo łatwo zauważyć, że autor inspirował się prozą Dostojewskiego, a mianowicie Zbrodnią i Karą. I właśnie tutaj wchodzi kwestia przegadania książek przez Glukhovskiego i muszę wam powiedzieć, że jak przy Metrze 2033 dawało mi to w kość, a przy Futu.Re tylko trochę mniej, tak w Tekście w ogóle nie miałam wrażenia, że ta książka mi się dłuży. Gdyby teraz ktoś się mnie zapytał, jaką książkę autora uważam za najlepszą, wybrałabym właśnie Tekst. A to chyba dobrze, skoro jest to powieść najświeższa.

Poza dramatem Ilji książka porusza wspomnianą wcześniej kwestię smartfonów i tego, jak bardzo uzależnieni od nich jesteśmy i jak wiele danych o nas samych trzymamy w tak małych urządzeniach, które przecież łatwo zgubić. Dzięki temu łatwo jest się pod kogoś podszyć, chociaż nie na długo — wystarczy jeden telefon od znajomego, który zidentyfikuje nasz głos i przykrywka leży. Tekst ukazuje również obraz współczesnej Rosji jako kraju zdemoralizowanego, niesprawiedliwego i nieprzychylnego dla małej, nic nieznaczącej jednostki. Jest to też smutna historia o wychowaniu i o tym, jak bardzo nas ono warunkuje.


Nic trudnego w życiu nie ma: i umierać jest prosto, i zabić można z łatwością.


Tekst podobał mi się bardzo mocno i wręcz sama jestem zaskoczona tym, jako bardzo przypadł mi on do gustu. Po tej książce chyba otwarcie mogę powiedzieć, że lubię prozę Glukhovskiego. Nie pisze on jakoś wyszukanie, nie stosuje trudnego ani poetyckiego słownictwa, ale porusza cięższe tematy, które zmuszają nas do pewnych refleksji, a o których wcale nie czyta się trudno. Książkę jak najbardziej wam polecam, szczególnie w obecnej porze roku, kiedy za oknem ciemno, zimno i ponuro, bo myślę, że jest tego warta i w obecny nastrój (przynajmniej mój) wpisuje się idealnie.




10 grudnia

Prezentowy poradnik książkowy dla fana fantasy. Edycja 2017

Prezentowy poradnik książkowy dla fana fantasy. Edycja 2017

W dzisiejszym poście mam dla Was kilka propozycji książek, które można podarować komuś w prezencie świątecznym. A ponieważ jestem takim dziwnym człowiekiem, który czyta głównie fantastykę z naciskiem na fantasy, to wszystkie książki tutaj przedstawione wybrane są pod kątem właśnie takiej osoby.

Książek, które można zaoferować w prezencie jest naprawdę dużo, dlatego ograniczałam się tutaj tylko do pozycji wydanych w 2017 roku. Nie ukrywam, że stawiałam na piękne, bogato ilustrowane wydania, bo uważam, że to właśnie one wywrą największe wrażenie na obdarowanym. Do każdej książki dodałam jej cenę w trzech wariantach, a więc cenę okładkową, cenę z księgarni nieprzeczytane.pl oraz z Taniej Książki. Ceny mogą się różnić od aktualnych, ponieważ nie są one stałe i zmieniają się na stronach księgarni, ja natomiast spisałam je na dzień 10.12.2017.

Oprócz tego, co wymieniłam poniżej, zawsze fajnym pomysłem będzie wszelka klasyka, np. Ziemiomorze czy Kroniki Amberu, do których to serii też możemy znaleźć bardzo ładne wydania w omnibusie.

Ok, to lecimy ;)

Silmarillion, J. R. R. Tolkien

Opis z okładki: Niezbędna pozycja w biblioteczce każdego fana Tolkiena ‒ zbiór opowieści o Pierwszej Erze Świata, czyli Dawnych Dniach, poprzedzających epokę, w której rozgrywa się akcja Władcy Pierścieni. Opowiedziane w książce legendy i mity sięgają zamierzchłych czasów, gdy pierwszy Władca Ciemności przebywał w Śródziemiu, a elfy Wysokiego Rodu toczyły z nim wojnę, by odzyskać Silmarile, trzy „świetliste klejnoty”, w których przetrwało światło Dwóch Drzew Valinoru. Książkę wypełniają legendy o Ainurach, Valarach, upadku Númenoru i Pierścieniu Władzy. Razem składają się one na niepowtarzalny obraz dziejów Śródziemia ‒ od Muzyki Ainurów, z której zrodził się świat, aż do końca Trzeciej Ery, gdy powiernicy Pierścienia odpłynęli z Szarej Przystani...
Dla kogo? Przepiękne, ilustrowane wydanie najważniejszego dzieła Tolkiena ucieszy każdego fana Władcy Pierścieni i jego twórczości.
Cena: okładkowa 64,90 || nieprzeczytane 40,93 || tania książka 53,22

Bestiariusz słowiański. Część pierwsza i druga, Paweł Zych, Witold Vargas

Opis z okładki: Bestiariusz słowiański. Część pierwsza i druga to wyjątkowe wydanie popularnych Bestiariuszy, w którym zebrane zostały dwie dotychczas osobne części tego tytułu, czyli Rzecz o skrzatach, wodnikach i rusałkach oraz Rzecz o biziach, kadukach i samojadkach. Dzięki temu niesamowite, pobudzające wyobraźnię historie o mitycznych stworzeniach, przekazywane z pokolenia na pokolenie przez naszych przodków, znajdziemy teraz w jednej, obszernej publikacji, którą uzupełniają jedyne w swoim rodzaju, piękne ilustracje autorstwa Pawła Zycha i Witolda Vargasa.
Dla kogo? Dla fanów mitologii słowiańskiej ale też dla tych, którzy chcą postać stwory z wierzeń naszych przodków. Wydanie zawiera mnóstwo pięknych ilustracji, od których ciężko oderwać wzrok. Bestiariusze wcześniej były wydane osobno, w październiku natomiast wydano zbiorcze wydanie pierwszej i drugiej części.
Cena: okładkowa 59,90 || niestety widzę to tylko w cenie okładkowej np. na stronie empiku

Szóstka Wron + Królestwo Kanciarzy, Leigh Bardugo

Opis z okładki: Sześcioro niebezpiecznych wyrzutków. Jeden niewykonalny skok. Przestępczy geniusz Kaz Brekker otrzymuje ofertę wzbogacenia się ponad wszelkie wyobrażenie – wystarczy w tym celu wykonać zadanie, która z pozoru wydaje się niewykonalne: 
– włamać się do niesławnego Lodowego Dworu (niezdobytej wojskowej twierdzy)
– uwolnić zakładnika (a ten może rozpętać magiczne piekło, które pochłonie cały świat)
– przeżyć dostatecznie długo, żeby odebrać nagrodę (i ją wydać)
Kaz potrzebuje ludzi wystarczająco zdesperowanych, żeby wraz z nim podjęli się tej samobójczej misji, oraz dostatecznie niebezpiecznych, żeby ją wypełnili. Wie, gdzie ich szukać. Szóstka najbardziej niebezpiecznych wyrzutków w mieście – razem mogą być nie do zatrzymania. O ile wcześniej nie pozabijają się nawzajem.
Dla kogo? Dla nastolatków i fanów literatury młodzieżowej, którzy nie przestraszą się bardziej brutalnego, lecz wciągającego świata. Seria ma trochę głupotek, ale jako literatura młodzieżowa jest warta uwagi. Dodatkowo MAG nie oszczędzał na wydaniu, dzięki czemu całość wydana jest w twardych oprawach, z tasiemką i barwionymi brzegami. Atutem tej serii jest to, że jest skończona i zawiera tylko dwa tomy.
Cena: okładkowa 39 + 45 || nieprzeczytane 25,81 + 30,10 || tania książka 28,08 + 32,40 

Belgariada, David Eddings

Opis z okładki: Miliony czytelników na świecie zachwyciły się magią bestsellerowego cyklu Belgariada Davida Eddingsa. Teraz dawni wielbiciele mogą raz jeszcze przeżyć tamten zachwyt, a niewtajemniczeni wyruszyć w niezwykłą podróż, pełną fantazji i przygód. 
Wszystko zaczyna się od kradzieży Klejnotu, który od tak dawna chronił Zachód przed złym bogiem. Dopóki Klejnot przebywał w Rivie, jak stwierdzało proroctwo, tutejszy lud będzie bezpieczny od niszczącej mocy. Garion, prosty chłopak z farmy, dobrze zna legendę o Klejnocie, ale co do magii pozostaje dość sceptyczny. Aż zrządzeniem losu przekonuje się, że nie tylko legenda Klejnotu jest prawdziwa, ale że on sam musi wyruszyć z misją niebezpieczną i niezwykłą, by go odzyskać. Garion bowiem jest dzieckiem przeznaczenia, sam los prowadzi go coraz dalej od domu, nieuchronnie pchając ku dalekiemu celowi, ku przerażającej konfrontacji z najczarniejszą magią - a od wyniku starcia zależeć będzie przyszłość świata.
Dla kogo? Zarówno dla młodzieży jak i dla starszych, o ile cenią sobie proste, schematyczne lecz wciągające fantasy ze świetnymi dialogami, postaciami i mnóstwem humoru. Belgariada to też świetna seria na początek przygody z fantastyką. Prószyński po raz kolejny zachwyca nas pięknymi wydaniami klasyki fantasy, toteż jeśli ktoś chce poznać nieco starsze serie w ładnych wydaniach, to tutaj ma okazję. Będzie to też świetny prezent dla tych, którzy serię czytali i lubią, ale nie mają jej jeszcze na swojej półce. 
Cena: okładkowa 75 || nieprzeczytane 52,23 || tania książka 56,25

Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć. Ilustrowane, J. K. Rowling

Opis z okładki: Zachwycające wydanie leksykonu Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć Newta Skamandera ilustrowane przez Olivię Lomenech Gill, laureatkę Kate Greenaway Medal i English Association Picture Book Award. W tej wyjątkowej edycji przy użyciu różnych technik zilustrowane zostało każde fantastyczne stworzenie, od akromantuli po yeti. 
Mistrzowskie dzieło Newta Skamandera, które bawi i uczy czarodziejów od pokoleń, już w momencie wydania trafiło na listę podręczników Szkoły Magii i Czarodziejstwa Hogwart. Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć są niezastąpionym wprowadzeniem do świata magicznych stworzeń. 
Liczne podróże i odkrycia Skamandera zaowocowały tomem o niezrównanym znaczeniu. Niektóre ze zwierząt, jak hipogryf, bazyliszek, rogogon węgierski, będą znane czytelnikom Harry’ego Pottera. Inne zaskoczą nawet najgorliwszych amatorów magizoologii.
Dla kogo? Dla fana Harry'ego Pottera, który ceni sobie piękne wydania i fantastyczne stworzenia.
Cena: okładkowa 59 || nieprzeczytane 39,75

Pakiet książkowych dodatków z Harry'ego Pottera, J. K. Rowling

Skład: Baśnie Barda Beedle'aQuidditch przez wiekiFantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć
Opis: Nie, nie ma tego nigdzie w pakiecie, ale możecie skompletować taki zestaw sami. Myślę, że przedstawiać tego nikomu specjalnie nie muszę :)
Dla kogo? Dla fana Harry'ego Pottera, który kompulsywni gromadzi wszystkie dodatki z tego uniwersum. 
Cena: okładkowa 25x3 || nieprzeczytane 17,53 +  17,49 + 17,46 || tania książka 19,25 + 19,25 + 21,75

Rycerz Siedmiu Królestw. Wydanie ilustrowane, George R. R. Martin

Opis z okładki: Bogato ilustrowany, ekskluzywny prequel Gry o tron.
Rycerz Siedmiu Królestw to prawdziwa gratka dla wszystkich miłośników George'a R.R. Martina i jego Gry o tron. Osadzone w świecie cyklu Pieśń Lodu i Ognia trzy minipowieści (Wędrowny rycerz, Zaprzysiężony miecz, Tajemniczy rycerz) prezentują wszystko to, co przyniosło autorowi światową sławę - fascynującą "rycerską" fabułę, nakreślone wiarygodnie psychologicznie postaci, rubaszny humor i niespodziewane zwroty akcji, a wszystko to okraszone odrobiną unoszącej się nad krainami Westeros smoczej magii. 
Rycerskie turnieje, zhańbione damy, dworskie intrygi - to codzienne życie młodzieńca imieniem Dunk, który po śmierci swego rycerza wyrusza na turniej w poszukiwaniu sławy oraz honoru, nie wiedząc, że świat nie jest gotowy na przyjęcie kogoś, kto dotrzymuje przysiąg. W kolejnych częściach Dunk oraz jego kumpel Jajo (późniejszy Aegon V Targaryen, książę Westeros, król i obrońca królestwa) wmieszają się w konflikt ser Eustace'a Osgreya ze Standfast z lady Webber z Zimnej Fosy, a także przybędą na ślub lorda Ambrose'a Butterwella z Białych Murów, gdzie Dunk stanie do turnieju jako Tajemniczy Rycerz, nieświadomy prawdziwego charakteru rozgrywających się wydarzeń...
Dla kogo? Dla fana Gry o Tron, kolekcjonerskich wydań i dla tych, którzy czekają, aż nadejdzie zima. 
Cena: okładkowa 54 || nieprzeczytane 36,71 || tania książka 43,20


Alcatraz kontra Bibliotekarze, tomy 1-3, Brandon Sanderson

Skład: Piasek Raszida + Kości Skryby + Rycerze Krystalii
Opis pierwszego tomu z okładki: Co to w ogóle za pomysł na książkę? 
Bohater z wyjątkowym talentem do… bycia wyjątkową ofiarą losu? 
Misja na śmierć i życie, by uratować woreczek piasku? 
Śmiertelne zagrożenie ze strony… Bibliotekarzy? 
Tak, to jest świetny pomysł na książkę! 
Alcatraz Smedry, wychowywany przez rodziców zastępczych, nie wydaje się przeznaczony do niczego poza katastrofami. Na trzynaste urodziny otrzymuje przesyłkę ze spadkiem po nieżyjących rodzicach – a w niej zwykły woreczek ze zwykłym piaskiem. Zostaje on jednak niemal natychmiast skradziony przez tajemniczą organizację Bibliotekarzy. To wywołuje łańcuch wydarzeń, które uświadomią Alcatrazowi, że jego rodzina jest częścią grupy bojowników sprzeciwiających się Bibliotekarzom – tajnej, niebezpiecznej i złowrogiej organizacji, która faktycznie rządzi światem. Piasek Raszida ma pozwolić Bibliotekarzom przejąć pełną władzę nad światem. Alcatraz musi ich powstrzymać… uzbrojony wyłącznie w okulary i wyjątkowy talentem do bycia wyjątkową ofiarą losu…
Dla kogo? Dla dzieci, które chcą udaremnić niecny spisek Bibliotekarzy aby przejąć władzę nad światem. Seria zawiera w sumie pięć tomów, w Polsce wydane są już trzy.
Cena: okładkowa 29,90x3 || nieprzeczytane 20,27 + 18,19 + 19,46 || tania książka 23,93 + 23,92 + 23,92

Atlas tolkienowski, David Day

Opis z okładki: Bogato ilustrowany Atlas Tolkienowski to niezbędne kompendium wiedzy miłośnika Tolkiena W książce Davida Daya znajdziemy tablice chronologiczne, zestawiające najważniejsze wydarzenia z historii Śródziemia i Nieśmiertelnych Krajów czy rozmaitych królestw oraz wojen, barwne mapy ukazujące poszczególne etapy tworzenia Ardy, tablice genealogiczne ras, a także wizualizacje flory Tolkienowskiego świata. Poszczególne wydarzenia, postacie i miejsca są opisane w zwięzłych notkach, ozdobionych ilustracjami licznych autorów, znanych z wcześniejszej publikacji Davida Daya, Bestiariusza Tolkienowskiego. Przewodnik jest podzielony na osiem rozdziałów, traktujących o stworzeniu Ardy, o Nieśmiertelnych Krajach, o Śródziemiu, o królestwach Beleriandu w Pierwszej Erze, o imperium Númenoru w Drugiej Erze, o królestwach Dúnedainów w Trzeciej Erze, o wyprawie do Samotnej Góry i o wyprawie z Jedynym Pierścieniem.
Dla kogo? Dla fana Tolkiena, który lubi mieć uporządkowane wszystkie informacje w jednym, pięknie wydanym kompendium.
Cena: okładkowa 59,90 || nieprzeczytane 40,73 || tania książka 49,12

Beren i Luthien, J. R. R. Tolkien

Opis z okładki: Epicka opowieść Beren i Luthien - drobiazgowo odtworzona z rękopisów Tolkiena i po raz pierwszy przedstawiona jako zwarty, samodzielny tekst - umożliwia miłośnikom Hobbita i Władcy Pierścieni ponowne spotkanie z elfami, ludźmi, krasnoludami, orkami, a także innymi istotami i krainami spotykanymi tylko w Tolkienowskim Śródziemiu.
Historia Berena i Luthien z biegiem czasu stała się zasadniczym elementem w ewolucji Silmarillionu, zbioru mitów i legend Pierwszej Ery świata stworzonego przez J.R.R. Tolkiena. Autor, wróciwszy z bitwy nad Sommą we Francji pod koniec 1916 roku, napisał tę opowieść w następnym roku.
Zasadniczym i nigdy niezmienionym jej elementem jest fatum wiszące nad miłością Berena i Luthien, Beren był bowiem śmiertelnym człowiekiem, a Luthien pochodziła z rodu nieśmiertelnych elfów. Jej ojciec - władca bardzo nieprzychylny Berenowi - jako warunek poślubienia Luthien wyznaczył mu niemożliwe do wykonania zadanie. Stanowi to jądro legendy i prowadzi do wymagającej od dwojga zakochanych wielkiego bohaterstwa próby wykradzenia silmarila Melkorowi - największemu spośród wszystkich złych bytów, zwanego Morgothem, Czarnym Nieprzyjacielem.
Christopher Tolkien spróbował w niniejszej książce wypreparować opowieść o Berenie i Luthien z obszernego materiału, w którym była osadzona; lecz w miarę rozwoju nowych związków w ramach tej większej historii sama opowieść także przechodziła zmiany. Aby nieco odsłonić wieloletni proces ewolucji tej legendy Śródziemia, Christopher Tolkien opowiedział ją słowami ojca, przedstawiając najpierw jej pierwotną wersję, a następnie pisane prozą i wierszem fragmenty późniejszych tekstów, które ilustrują zmiany zachodzące w opowieści. Po raz pierwszy zestawione razem, ujawniają utracone później jej aspekty związane zarówno z wydarzeniami, jak i z samą narracją.
Dla kogo? Dla fana Tolkiena i historii miłosnych.
Cena: okładkowa 42,- || nieprzeczytane 26,45 || tania książka 33,60

Księga Cmentarna, Neil Gaiman

Opis z okładki: Kiedy małemu dziecku udaje się uciec przed mordercą zamierzającym zabić całą rodzinę, kto mógłby przypuszczać, że schronienia udzieli mu miejscowy cmentarz? Wychowany przez zamieszkujące go duchy, zjawy i widma, Nik musi uczyć się życia od umarłych. Ale wciąż grozi mu niebezpieczeństwo, bo morderca nie ustaje w wysiłkach, żeby dokończyć swoje zadanie...
Dla kogo? Wrzuciłam tutaj Księgę Cmentarną, bo akurat skończyłam ją czytać i spełnia wymóg "wydana w 2017", ale tak naprawdę Gaimana można kupić cokolwiek. Szczególnie, że za okładkami od Dark Crayona szaleje większa część internetu, a przynajmniej cały Instagram :) Książka dla każdego, no chyba, że ktoś sprawdził już autora i wie, że jego styl mu nie pasuje.
Cena: okładkowa 32,- || nieprzeczytane 21,17 || tania książka 24,- 

Świat kupek, Terry Pratchett

Opis z okładki: Czarująca opowieść dla czytelników w każdym wieku (ale zwłaszcza dla młodego Sama Vimesa), pióra panny Felicity Beedle, czołowej autorki literatury dziecięcej w Świecie Dysku.
Z Niucha: "Punktualne przybycie zyskało mu aprobujące skinienie Sybil, która delikatnie wręczyła mężowi nową książkę do czytania Młodemu Samowi. Vimes spojrzał na okładkę - tytuł brzmiał Świat kupek. Kiedy żona zniknęła, ostrożnie przekartkował zawartość. No tak, trudno, trzeba pogodzić się z faktem, że świat poszedł naprzód i dzisiaj bajki prawdopodobnie nie mówią o małych skrzących się istotkach ze skrzydłami. Przewracając kartkę po kartce, odkrył nagle, że ten, kto napisał tę książkę, z pewnością wiedział, jak sprawić, by takie dzieciaki jak Młody Sam śmiały się do bólu brzucha. Ten kawałek o spływaniu rzeką nawet u niego wywołał uśmiech. Ale, choć rozdzielany skatologią, znajdował się tam całkiem ciekawy materiał o zbiornikach szamba, szambonurkach i asenizatorach, i w jaki sposób psie odchody pomagają najlepiej wygarbować skórę oraz inne rzeczy, co do których człowiek nie sądził, by kiedykolwiek ich potrzebował, ale raz poznane jakoś blokują się w umyśle."
Dla kogo? Dla fana Pratchetta, w szczególności fana cyklu o Straży. Dobrym prezentem będą też wszelkie inne okołodyskowe dodatki.
Cena: okładkowa 29,90 || nieprzeczytane 18,38 || tania książka 23,92


Copyright © 2016 Misie czytanie podoba , Blogger