06 maja

Ku chwale bohaterom! "Jesienna Republika" Brian McClellan

"Jesienna Republika" stanowi zwieńczenie "Trylogii prochowych magów" Briana McClellana. I o ile cała seria bardzo, ale to bardzo mi się podobała, a autora obecnie zaliczam do moich ulubionych i każdą jego książkę kupię w ciemno, to zakończeniem niestety jestem trochę rozczarowana.

Trzeci tom utrzymuje tempo akcji z poprzedniego gdzieś do połowy, a potem stopniowo wszystko zwalnia. Widać, że historia nieuchronnie zmierza ku końcowi, powoli zamykają się fabularne wątki, ale do ostatniej strony autor potrafił zaskoczyć i rzucać swoich bohaterów w wir wydarzeń i zagrożeń. Mimo tego wszystko działo się za szybko, pewne rzeczy zostały potraktowane po łebkach, a kontakty między bohaterami odsunięte na dalszy plan. Można było fajnie rozwinąć pewne wątki, dodać więcej dialogów, przede wszystkim nie pomijać niektórych rozmów i nie pędzić na łeb, na szyję do ostatniej strony, bo to wyszło źle. Miałam wrażenie, że autor koniecznie musiał się zamknąć w tych trzech tomach i dlatego potraktował niektóre rzeczy po macoszemu. W kwestii samej fabuły wszystko jest jak najbardziej w porządku, ale bohaterowie... no właśnie, tutaj czuję niesmak, bo to oni najbardziej ucierpieli i nie starczyło miejsca na solidne zamknięcie ich wątków. 

Inna rzecz która mi się nie podobała to relacje między Bo a Tanielem. Na końcu drugiego tomu Bo pędził Tanielowi na ratunek, a Taniel jak się odwdzięcza? W ogóle. Ja rozumiem, że męska przyjaźń i męskie relacje, i nie można rozpieszczać i rozczulać się nad sobą, ale to po prostu aż biło po oczach. 

Przez to wszystko tak nie do końca potrafiłam się cieszyć z zakończenia trylogii, i czuję się trochę oszukana. Bohaterowie stanowią dla mnie niemal najważniejszą rzecz w książkach, a tutaj autor niestety nawalił w ich wzajemnych relacjach. Nie oznacza to jednak, że lektura okazała się zła, wręcz przeciwnie, gorączkowo przewracałam każdą stronę żeby wiedzieć, co stanie się dalej. Samo zakończenie historii jest satysfakcjonujące i chociaż chciałoby się więcej, to ten etap prochowych jest już zakończony. Ciężko mi było rozstać się z postaciami, o których czytałam przez trzy tomy i których zdążyłam pokochać, a po skończeniu "Jesiennej Republiki" przez parę dni cierpiałam na książkowego kaca i ciężko mi było zabrać się za jakąkolwiek inną książkę. Pocieszałam się szukaniem fanartów w internecie, ale niestety nie ma ich zbyt dużo... Za to znalazłam informację, że autor napisał już kolejną część, która będzie rozgrywała się w tym samym świecie, ale 10 lat później. Fabryka Słów wyda też zbiór opowiadań! Nie mogę się doczekać i chciałabym mieć już, teraz, natychmiast! te opowiadania w swoich łapkach. 

Mimo że trzeci tom okazał się trochę gorszy od drugiego, całą serię oceniam wysoko i gorąco zachęcam was do zapoznania się z książkami Briana McClellana. Jest krwawo, jest brutalnie, dużo się dzieje, fabuła skupia się na wojnie i rewolucji, w tle mamy bogów, trochę romansu, przyjaźni, dramatów... Obecny jest humor, spiski i intrygi, po prostu jest wszystko to, co powinna mieć dobra seria fantasy. Polecam sięgnąć, bo WARTO.





1 komentarz:

  1. Meh, muszę sięgnąć po jakieś serie Fabryki, ale odstrasza mnie cena w porównaniu z ilością tekstu: niestety, walą tak ogromne literki, że większość ich książek powinna być o połowię krótsza...

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Misie czytanie podoba , Blogger