20 lutego

10 (nie)Poważnych faktów o mnie. Edycja Kamyczuś

Miałam tego nie pisać, bo pisanie o sobie jest kłopotliwe...  Ale! Skoro moja towarzyszka przyjęła wyzwanie to byłabym wredną małpą nie dokładając swojej cegiełki.

1. Naprawdę jestem wredną małpą! Kto tylko miał okazję bliżej mnie poznać doskonale zdaje sobie sprawę, że ciągle wyśmiewam się z życia i wszelkich sytuacji życiowych. Ludzie często nie rozumieją, że to co mówię to żart, taki oczywiście bardzo inteligentny :) Wtedy jest nieco sztywno... ale trzeba przywyknąć, że jestem bardzo specyficznym człowiekiem ze specyficznym poczuciem humoru.

2. Lubię śpiewać. Problem w tym, że nie potrafię. Chociaż kiedyś wyszło na to, że umiem zawodzić, bo ksiądz wybrał mnie do chórku na rekolekcjach... Stare dzieje. Teraz zagrożone są uszy tylko tych, którzy są w domu kiedy sprzątam. Do dziś pamiętam minę ciotki, która przyszła za wcześnie na proszony obiad i usłyszała jak sprzątam łazienkę ;D

3. Sprawdzam smak jedzenia za pomocą węchu. Tutaj taka moja nietypowa hmm... zdolność? Nigdy w życiu nie próbuję dania, które gotuje. Podaje je bez poznania smaku. Każdy komu to powiem okropnie się dziwi, bo jednak jakimś cudem nie truje ludzi tak bardzo! Czy coś jest jadalne i dostatecznie doprawione sprawdzam wąchając potrawę. Mam chyba bardzo wyczulony węch i raczej nigdy się nie mylę ;)

4. Kolekcjonuje słodycze. Nie zjadam ich (przynajmniej nie wszystkie), ale właśnie zbieram. Kupuję wszystko co wyda mi się smaczne i oryginalne, po czym te wszelkie słodkości leżą sobie w specjalnym pudełeczku bądź na biurku. Próbuję je rzecz jasna, ale mało co udaje mi się zjeść do końca. W konsekwencji to wszystko leży, leży i czeka aż ktoś inny się nad tym zlituje (np. brat odkurzacz). Jedyne co wolne jest od zalegania to słodycze marki Lindt, bo kocham je zbyt mocno by nie przytulić do żołądka.

5. Mam po dziurki w nosie komórek macierzystych. Tak, na studiach zajmuję się niezwykle modnym tematem komórek macierzystych. Indukuje je, prowadzę kultury i przeprowadzam różne eksperymenty (zazwyczaj nudne). Jednak cały zachwyt ludzi tematem, kiedy o tym wspomnę, kończy się jak do komórek macierzystych dodaje, że są one ogórka. Serio? Ogórka? Taaa...

6. Kocham owady. To się wydarzyło na studiach, miałam przedmiot entomologia i jakoś weszłam głębiej w temat. Owady są naprawdę fascynujące i chociaż kiedyś brzydziłam się ich, to teraz nie mam żadnego problemu z braniem ich na ręce (prócz karaczanów, one wciąż są paskudne!). Ostatnio zaczęłam robić im zdjęcia i kolekcjonuje je niczym pokemony.

7. Oglądam anime i czytam mangi. Ściągnięte od Kirimy :D W zasadzie dosłownie, bo to ona wkręciła mnie w to wszystko. Jak byłam mała oczywiście gapiłam się na pokemony, ale dopiero potem zostałam uświadomiona, że istnieje o wiele więcej i ciekawszych "chińskich bajeczek" :D

8. Lubię swój ogródek. Nigdy nie sądziłam, że kiedykolwiek mnie to zainteresuje. Ostatnio naprawdę wkręciłam się w projektowanie ogrodu na moim skromnym podwórku. Mam już malusieńki ogródek japoński ze świątynką, plantacje borówki amerykańskiej oraz zakątek z ławeczką otoczony Clematisami. Posadziłam nawet actinidię (to takie mini kiwi)! Kopanie w ziemi naprawdę nieźle uspokaja.

9. Mam talent do wynajdywania nieznanych zespołów muzycznych. Zauważyłam, że mało kto słucha tego co ja. Zespołów jest naprawdę dużo (moja lista przebojów jest bardzo nieskończona), a jak przyjrzeć się im bliżej, to okazuje się, że większość muzyków dziwnym trafem jest z Kanady.

10. Jestem Zosia-samosia. Jak poproszę kogoś o pomoc to naprawdę staje się cud. Nie lubię tego robić, chciałabym wszystko samodzielnie załatwić. Czasem się nie da, zwłaszcza że nie należę do szczególnie utalentowanych w życiu osób. Bycie człowiekiem jest trudne.

2 komentarze:

  1. Cieszę się, że jednak zdecydowałaś się pobawić razem z nami :)

    Wybrałaś świetne fakty na swój temat. Niesamowicie zazdroszczę Ci umiejętności "gotowania" na podstawie węchu. Sama mam dobrze rozwinięty zmysł węchu, ale nie potrafię gotować. W ogóle - nic - null - zero.

    A tak poza tym wydajesz się bardzo wszechstronna. Z jednej strony owady i zdjęcia, z drugiej ogródek i Japonia, a na dokładkę jeszcze niespotykana muzyka i komórki macierzyste ogórków - super :)

    Też jestem Zosia-samosia... To bywa bardzo upierdliwe, ale jak wychodzi, to daje masę satysfakcji.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za słowa uznania, miło coś takiego przeczytać :) Dokładnie, Zosie-samosie mają dużą satysfakcję kiedy pokonają system i zrobią co zamierzały. Czy to nie jest też cecha Polaków? "No ja czegoś nie zrobię?!"
      Również pozdrawiam!

      Usuń

Copyright © 2016 Misie czytanie podoba , Blogger