12 lutego

Historia walecznej księżniczki. Próba krwi i stali, Joel Shepherd

Tak się zdarzyło, że ostatnio nie trafiam na zachwycające książki. Może nie mam umiejętności odnajdywania diamentów? Kiedy nachodzą mnie takie myśli przypominam sobie pewną serię, na którą trafiłam zupełnie przypadkiem. Pośród książek, które miałam zamiar zamówić online rzuciła mi się w oczy ta o tytule "Sasha". Miała rozsądną cenę z przeceny, więc jedynym prawidłowym działaniem, jakie mogłam podąć w tamtej chwili było wciśnięcie przycisku "koszyk" i zakupienie jej.

Od razu zaznaczę, że nie przepadam, kiedy główne skrzypce w historii odgrywa kobieta. Zazwyczaj okropnie mnie to drażni. Może dlatego, że sama jestem kobietą i wytykane wady bohaterek przypominają mi o moich? Chociaż nie, bardziej prawdopodobne jest raczej to, że takie heroiny są głupiutkie i naiwne i aż chce się je jak najprędzej zabić. W każdym razie główną bohaterką tetralogii "Próba krwi i stali" Joela Shepherda jest Sasha, a dokładniej - Sashandra.

Czasami - Kessligh powtarzał to nie raz - musisz po prostu działać. Jeśli pragniesz, by każda twoja akcja była rozważna, głęboko przemyślana, nigdy niczego nie dokonasz

O ironio ironii, Sasha jest księżniczką kraju o nazwie Lenayin. Od razu podlatuje to niepotrzebnym schematem bezbronnego dziewczęcia. Następuje jednak ogromna ulga, kiedy dowiadujemy  się, że dziewczyna porzuciła swój los potomka królewskiego, by w całości poświęcić się nauce sztuki walki zwanej svaalverd. Jej mistrz miecza Kessligh niegdyś był bohaterem wojennym, dowódcą Zjednoczonych Armii i jako bliski przyjaciel króla nauczać miał jego najstarszego syna Krystoffa, co jak się okazuje zweryfikowało życie, pozostawiając go z młodą zbuntowaną dziewczyną. Oboje zamieszkali w małym miasteczku Bearlyn pośród ludności oddającej się dawnym naukom Goeren-yai , stanowiącym zarówno religię jak i sposób życia. Tutaj wyłania się przewodni motyw całej opowieści - konflikt religijny między pogaństwem prostego ludu, a nową religią szlachetnie urodzonych - Varenthane. Dziewczyna mocno opowiada się za Goeren-yai, co nie jest dobrze widziane przez wzgląd na jej szlachetne urodzenie. Musi zdecydować co jest ważniejsze - rodzina czy przyjaciele, a jednocześnie co jest najlepsze dla całego kraju. Mało tego, w późniejszych częściach pojawia się także wątek innej rasy niż ludzie. Wszędzie nazwalibyśmy ich elfami z powodu ich urody, mnogości umiejętności i całej prezencji, tutaj jednak noszą miano serrinów. Niestety mimo swoich licznych zalet często spotykają się z prześladowaniem. Cała seria to powoli rozkręcający się ciąg akcji, spisków i knowań oraz gorącej wiary we własne przekonania, a całość wieńczy stara, dobra wojna. Chociaż jest to fantastyka, to nie uświadczymy tu magii. Walki są dobrze opisane, gęsto leje się krew, a niesamowite umiejętności w tej sztuce nie raz są nieco przesadzone. Można to jednak wybaczyć...

Czego serii nie można zarzucić? Tego, że ma zbyt mało bohaterów. Wręcz przeciwnie, nie raz trudno się połapać w ich ilości. O Sashy wiemy, że to pyskata 21-letnia dziewczyna, która bardzo szybko dojrzewa na kartach książek. Uczy się, że decyzje zazwyczaj są trudne, a miłość bywa jeszcze trudniejsza. Kessligh Cronenverdt przyzwyczajony do ciągłego pilnowania uczennicy, powoli pozwala jej samodzielnie kroczyć w świecie pogrążonym w konflikcie i wcale nie jest to dla niego tak łatwe jak chciałby myśleć. Najlepsi przyjaciele Sashy to Andreyis - chłopak pragnący zostać wojownikiem oraz Lynette - dziewczyna, która świetnie zna się na koniach. Wśród bohaterów znajdziemy także Jaryda Nyvar, dziedzica wielkiego lorda Tyree, który początkowo wydaje się zbyt bufoniasty i pewny siebie, jednak w trakcie wydarzeń i pod ich wpływem przechodzi metamorfozę przez bardzo fajną, pełną humoru postać, po załamanego mężczyznę aż do "szczęśliwego zakończenia". Sasha posiada również mnóstwo rodzeństwa. Najstarszy, wybrany jako dziedzic tronu - Koenyg nigdy szczególnie nie przepadał za siostrą z powodu jej "fanaberii" związanych z nauką sztuk walki i odmienną religią. Następny brat - Wylfred, miał oddać życie zakonowi. Ulubiony brat Sashy - Damon, był najmilszy i najbliższy dla dziewczyny, wraz z biegiem wydarzeń nauczył się wypowiadać swoje zdanie i trzymać się go. Starsza siostra Marya, stanowiąca dla jeszcze małej Sashy substytut matki, została wydana za mąż za Torovańczyka. Kolejna siostra, dodajmy że początkowo niezbyt lubiana, Alythia była bardzo typową księżniczką z wszelkimi cechami powiązanymi z dobrym wychowaniem i lubowaniem się w przyjęciach. Jest jeszcze młodsze rodzeństwo - Myklas oraz Sofy, która była najlepszą przyjaciółką Sashy i odegrała niemałą rolę w całej historii. Z resztą każda z postaci wydaje się być niezbędna do popchnięcia akcji do przodu. Wymienię jeszcze najważniejszych Serrinów, którzy bardzo zżyli się z Sashandrą (niektórzy aż za bardzo) - Rhillian - przywódczyni, Tassi i Aisha oraz Errollyn i Terel. Gdybym miała opisać każdą z postaci osobno, zajęłoby to chyba z tysiąc stron :) Chciałam jednak zaznaczyć jak wiele bohaterów składa się na tą świetną serię. Myślę, że to właśnie oni sprawiają, że jest tak barwna.

Ale świat jest, jaki jest, Sasho. Nie zaznasz spokoju, dopóki się z tym nie pogodzisz. Ludzie umierają i ludzie zabijają, i nawet jeśli wszyscy nosimy w sobie skazę, nie zdołamy osiągnąć niczego wzniosłego, pozwalając się pokonać wrogom.


Co mogę powiedzieć ogółem? Świetnie się bawiłam czytając. Opowieść naprawdę wciąga, żyje własnym życiem i nie pozwala się oderwać. Mimo kilku uchybień takich jak nierealność walki, zbytnie przeciąganie czasem akcji albo uparte i nieco niezrozumiałe przekonania niektórych bohaterów, seria jest znakomita. Posiada nawet wątek romantyczny, który został wspaniale poprowadzony. Mimo, że to główna bohaterka jest w kimś zakochana, to miłość nie odgrywa pierwszych skrzypiec, a jest jedynie wątkiem pobocznym. Nie przepadam za romansami, ale tutaj szczerze kibicowałam Sashy i jej wybrankowi serca. Choćby ze względu na ten związek, książka nie jest dla młodzieży, bowiem jest kilka scen dosyć pikantnych. Bardzo podobało mi się, że choć seria przedstawia tak naprawdę dwa obozy - prostych ludzi i szlachty - to znajdziemy się w każdym z nich ze względu na rozdartą Sashę. Dziewczyna kocha obie strony i wybór tylko jednej jest dla niej trudny. Najlepiej bawiłam się na drugiej i trzeciej części, natomiast pierwsza była swoistym wprowadzeniem, pozwoliła poznać świat i właśnie dzięki temu następne tomy były tak dobrze poprowadzone. Czwarta część według mnie nieco się zepsuła. Być może było w niej zbyt dużo opisów, które spowalniając akcję. A akcji w tej serii jest mnóstwo i całość czyta się błyskawicznie. "Próbę krwi i stali" czytałam jakieś 2 lata temu, więc sam fakt, że po prostu musiałam napisać recenzję i nadal pamiętam uczucia jakie mi wtedy towarzyszyły, coś znaczy. Zdecydowanie polecam wszystkim fanom zarówno fantastyki, jak i książek przygodowych. 

Ocena: 9,5/10

"Próba krwi i stali", Joel Shepherd, wydawnictwo Jaguar, rok wydania 2013-2014

W serii:
1. Sasha
2. Petrodor
3. Tracato
4. Azyl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Misie czytanie podoba , Blogger