30 września

30 września

Czytamy klasykę: "Ziemiomorze" Ursuli LeGuin


Nadrabiając klasykę fantasy w pierwszej kolejności postanowiłam wziąć się za Ziemiomorze Ursuli LeGuin. Przeczytanie całej serii zajęło mi w sumie jakieś dwa miesiące. Niektóre tomy pochłonęłam w zastraszającym tempie, nad innymi musiałam się trochę pomęczyć. Dzisiejszy tekst będzie krótkim opisem wrażeń z mojej wyprawy do krain Ziemiomorza, wyprawy pełnej magii, refleksji i piękna.

Przede wszystkim muszę napisać, że Ziemiomorze zaskoczyło mnie tym, jak odmienne od siebie potrafią być poszczególne tomy w serii, a jednak tak naprawdę skupiać się na tym samym. Pierwsze trzy części kręcą się wokół dorastania, wewnętrznej przemiany i pokonywaniu samego siebie; jest tu dużo o odpowiedzialności za swoje czyny i o rzeczach, które są (powinny być) w naszym życiu najważniejsze. Co ciekawe, każdy z tych tomów śledzi losy innego bohatera, który na kartach książki dorasta. I tak w Czarnoksiężniku z Archipelagu będzie to Ged, w Grobowcach Atuanu poznamy Tenar, a Najdalszy brzeg przedstawi nam postać młodego księcia Arrena.
 
 Tylko dwójca tworzy jedność: świat i jego cień, jasność i mrok. Dwa bieguny Równowagi. Ze śmierci wyrasta życie, z życia śmierć; przez to, że są swymi przeciwieństwami, przyciągają się i na wieki odradzają. A wraz z nimi wszystko inne: kwiat jabłoni, migotanie gwiazd... W życiu czai się śmierć, w śmierci odrodzenie. Czym byłoby życie bez śmierci? Niezmienną, wieczną, jednostajną wegetacją? Czyż nie oznacza to śmierci pozbawionej odrodzenia?

Również atmosfera w tych książkach jest inna. W Czarnoksiężniku z Archipelagu podążaliśmy za Gedem, którego ścigał Cień, razem z nim uczyliśmy się magii i zaczynaliśmy rozumieć, że pewne błędy potrafią się ciągnąć za nami przez całe życie. W Grobowcach Atuanu praktycznie nie ruszamy się z jednego miejsca, a cała książka przesycona jest mrocznym, ponurym klimatem grobowców, śmierci i nieustannej ciszy. Najdalszy brzeg prezentuje nam wyprawę Arcymaga Krogulca i młodego chłopca ku nieznanemu, w której trakcie obaj, oczywiście, wkroczą na kolejny etap swojego życia. Dużo mówiło się tutaj o śmierci i jej akceptacji, idei nieśmiertelności, a w późniejszym tomie ten temat wraca. Z tych trzech książek i w ogóle z całej serii najbardziej podobał mi się tom pierwszy, ale tak naprawdę każdy z nich ma w sobie coś, co cenię. I im więcej czasu mija od momentu, w którym skończyłam czytać te książki, tym doceniam je coraz mocniej.


Późniejsze tomy nie są już dla mnie tak dobre, jak te trzy pierwsze, z wyjątkiem Opowieści z Ziemiomorza. To zbiór opowiadań, który w fantastyczny sposób dopełnia historię tej krainy i który czytało mi się tak dobrze, jak Czarnoksiężnika z Archipelagu. Najgorszym tomem jest dla mnie niewątpliwie Tehanu, czyli część czwarta w kolejności, która opowiada historię miłości dwojga doświadczonych przez życie ludzi, a także skrzywdzonej przez los Therru. Największy nacisk został tutaj położony na ukazanie zwykłej, szarej codzienności oraz trudów pracy kobiety, przez co ten tom bardziej przypomina obyczajówkę niż powieść fantasy. Przyznam, że Tehanu ogromnie mnie drażniło ukazaniem w jak najlepszym świetle kobiet, jednocześnie starając się pokazać mężczyzn od tej złej strony. Inny wiatr to opowieść o królu i jego towarzyszach, w której oczywiście chodzi o coś więcej niż tylko o kolejną wyprawę. Właściwie w całym Ziemiomorzu chodzi o coś więcej, to naprawdę piękna, filozoficzna seria fantasy, która zmusza nas do zatrzymania się i zastanowienia nad pewnymi rzeczami.

 - Czy szaty czynią z nas magów? - odparł ponuro.
- Nie - odpowiedział starszy chłopak. - Choć słyszałem, że dobre wychowanie czyni z nas ludzi.

Biorąc się za Ziemiomorze trzeba pamiętać, że nie są to książki przesycone akcją, widowiskowymi walkami, zabawnymi scenami czy wszystkimi tymi innymi rzeczami, do których przyzwyczaiła nas dzisiejsza fantastyka. Ziemiomorze to seria bardzo nieśpieszna, gdzie pewne rzeczy trzeba czytać między wierszami, bo autorka bardziej opisuje je czynem, niż słowem. Seria nie obfituje w dialogi, przez większość czasu ma się wrażenie, że historia opowiadana jest przez niezwykle uzdolnionego bajarza przy ognisku. Nie ma tu zbyt wielu bohaterów, wszystko jest bardziej kameralne, ciche, spokojne, i jest w tym niesamowity urok. Owszem, znajdziemy tutaj magię, znajdziemy i smoki oraz pełne niebezpieczeństw wędrówki, ale trzeba się nastawiać na to, że największy nacisk został położony na dojrzałe rozważania o ludzkiej naturze, życiu i śmierci, miłości i przyjaźni, a nie na elementy rozrywkowe.

Ziemiomorze oczywiście polecam każdemu, kto chciałby się z taką klasyką fantasy zapoznać. Jest to piękna seria napisana równie pięknym, dopracowanym językiem. Pozwala się zadumać i zatrzymać w pędzie dzisiejszego świata, wyciszyć, dlatego nie można jej czytać na szybko i po łebkach. To fantastyka bardziej wymagająca, ale warta poznania, choć jak wszystko nie spodoba się każdemu.


W serii || Zwartość tomu:
1. Czarnoksiężnik z Archipelagu <- ten tom omawiałam oddzielnie
2. Grobowce Atuanu
3. Najdalszy brzeg
4. Tehanu
5. Inny wiatr
6. Opowieści z Ziemiomorza




24 komentarze:

  1. Lubię wymagającą fantastykę, a tę autorkę mam na oku od jakiegoś czasu :)

    Bookeater Reality

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Ziemiomorze. A wszystkim, którzy cierpią na "ciągło-teksto-wstręt" z czystym sumieniem polecam wersję audiobookową do słuchania. Głos lektora pana Andrzeja Ferencego pozwala opowieści „bezboleśnie” płynąć nie ujmując nic z czarowności opowieści

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama trzy tomy słuchałam w audiobooku (pan Andrzej ma świetny głos), a trzy czytałam w formie papierowej. Ale ja nie mam nic do małej ilości dialogów, mi to pasowało :)

      Usuń
  3. Bardzo fajna recka, sam się zastanawiałem jak to będę kiedyś opisywał biorąc pod uwagę, że to omnibus. A ty fajnie przybliżyłaś to dając ogólny obraz. :) Miałem się za to "Ziemiomorze" zabierać w październiku, ale raczej nie ruszę. Chyba najprędzej w grudniu, sądząc po tym, co napisałaś, że wersja dialogowa okrojona, więc więcej opisów, a co za tym idzie pewnie jeszcze więcej czytania (za czym nie przepadam, bo mnie mega męczą takie ciągłe opisy bez dialogów). Ile czasu to czytałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :) Najdłużej zeszło mi paradoksalnie z trzema pierwszymi tomami, ale to dlatego że słuchałam ich w audiobooku w drodze do i z pracy. Będzie tak po tygodniu na książkę, ale gdybym czytała papierowo na pewno poszłoby szybciej bo to strasznie wciąga. Kolejne trzy tomy czytałam już normalnie. Nad Tehanu trochę się męczyłam ale i tak poszło w cztery dni, a dwa ostatnie tomy zajęły mi po 2 dni :) Ale w sumie będzie koło dwóch miesięcy bo między tymi tomami czytałam jeszcze co innego :)

      Usuń
    2. Myślę, że jednak to będzie dobra książka na grudzień, kiedy ja najczęściej czytam 2, maks 3 książki, takie grubsze i wymagające bardziej. W październiku i tak kilka cegieł będzie, listopad też, w grudniu najpewniej te "Ziemiomorze" i "Słowa Światłości". To by mi wypełniło cały miesiąc, a ja tak lubię. :)

      Usuń
    3. To faktycznie lepiej zostawić to na grudzień, Ziemiomorze idealnie wpasuje się w Twój zamysł wymagającej i grubej książki :)

      Usuń
    4. Ciekaw jestem tej "Belgariady" w listopadzie. Cóż to będzie.

      Usuń
    5. Belgariada to zdecydowanie nie jest ciężka, wymagająca lektura :) Tam jest dużo dialogów, właściwie te dialogi to jeden z głównych atutów serii, bo są cięte i pełno w nich humoru :) Nie ma tam też żadnej filozoficznej głębi :)

      Usuń
    6. Tak też wyczytałem. Czytałem też, że taka post-tolkienowska i schematyczna. I tego się bardziej obawiam, czy nie znuży. A o dialogach też czytałem, że najlepsze, więc bardzo możliwe, że i mi się humor udzielił. Ja sobie humor zawsze bardzo cenię i dlatego mega mi się "Wiedźmin" spodobał, mimo że po tylu przeczytanych fantasy też tam niczego odkrywczego już dla mnie nie ma, tak więc możliwe że podobnie będzie i tutaj. :)

      Usuń
    7. Tak, Eddings pojechał tu schematem, wszystko jest proste i mało skomplikowane, ale takie powieści też mają swój urok... czasem nawet chce się czegoś takiego. Mam nadzieję że mimo obaw jednak seria Ci podejdzie :)

      Usuń
  4. Kurczę, wiesz, jakie ja mam odczucia do Ziemiomorza. Do dziś żałuję, że nie mogłam napisać takiej recenzji jak Twoja :( Wiele sobie po tej serii obiecywałam, a czytając Twoje wrażenia czuję, jakbym czytała coś innego. Jestem niekompatybilna z Le Guin ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem :) Niestety nie zawsze wszystko się spodoba :)

      Usuń
  5. O tak, powrót do klasyki jest świetną sprawą ;) tez muszę zacząć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się przeczytać chociaż jedną książkę z klasyki na miesiąc, bo mam w tym straszne braki. Póki co w miarę się sprawdza :)

      Usuń
  6. Słyszałem o autorce już jakiś czas temu i mimo że jest to klasyka jednego z moich ulubionych gatunków, jeszcze nie miałem okazji sięgnąć po żadną z jej książek.
    Muszę to zmienić. :D

    Pozdrawiam
    Nikodem z https://zaczytanejeze.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama Ziemiomorze nadrobiłam dopiero w tym roku, a w fantastyce zaczytuje się od dziecka :)

      Usuń
  7. Na tę książkę czaję się od bardzo dawna :D świetna recenzja - aż chce się czytać! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mamy bardzo podobne odczucia :) Uwielbiam "Ziemiomorze", a najbardziej pierwszą część. I również uważam, że "Tehanu" wypadła chyba najsłabiej, chociaż wcale nie źle. Wiem jednak, dlaczego znalazła się w cyklu: Ursula Le Guin jest przecież feministką i jej przemyślenia dotyczące kobiecości musiały tu znaleźć ujście, nie jestem jednak pewna, czy cykl fantastyczny rzeczywiście nadaje się na umieszczanie w nim tak wyraźnych traktatów i tego typu fabuł. Bolało mnie też to, w jaki sposób przedstawiła w nim Geda, moją ukochaną postać z "Ziemiomorza". Miałam wrażenie, że nagle się od niego "odwróciła", czyniąc go w gruncie rzeczy słabym. Ali i tak wszystkie książki są naprawdę bardzo dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie strasznie bolało to, jak Ged został odsunięty i miałam podobne wrażenie. Czytałam właśnie, że ruchy feministyczne mocno wpłynęły na jej twórczość począwszy od Tehanu. W Innym Wietrze i w niektórych opowiadań też to widać ale na szczęście nie było tak źle, jak w Tehanu, bo tę książkę chwilami miałam ochotę po prostu zostawić.

      Usuń
  9. Zakochałam się w "Ziemiomorzu" i zawsze gdy czytam takie recenzje jak Twoja, zaczynam się zastanawiać czy można jakoś przeczytać książkę drugi raz, ale jakby był to pierwszy. ;)Jednak zgadzam się - "Tehanu" była także wg mnie najsłabszą chwilą zbioru, aczkolwiek no właśnie tak jak mówi Isleen - było to dla niej ważne. Rozumiem idee autorki, choć przyznam szczerze, że te na siłę wprowadzone kontrasty między kobietami i mężczyznami mnie drażniły.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele książek chciałabym przeczytać jeszcze raz w ten sposób :) Mnie również to drażniło, nawet miałam ochotę zostawić książkę ale na szczęście doczytałam do końca i w Innym Wietrze było już lepiej :)

      Usuń

Copyright © 2016 Misie czytanie podoba , Blogger