21 lipca

Tak kończy się świat. "Piąta pora roku" N. K. Jemisin


Mam ostatnio szczęście do dobrych książek. W przypadku Piątej Pory Roku byłam równie sceptyczna jak przy recenzowanym niedawno Ostrzu Zdrajcy. Z tym, że Piąta Pora Roku podbiła moje serce całkowicie. Macie czasami wrażenie, że niektóre powieści są pisane specjalnie dla was? Nie? Cóż, ja tak miałam tym razem.

N. K. Jemisin to autorka wcześniej zupełnie mi nieznana. Jej zachwalaną Piątą Porę Roku widziałam w internecie na niemal każdym blogu, instagramie czy youtube. Dodatkowo polecał ją nawet Sanderson, a na pewno już wiecie, że ja uwielbiam tego autora i bardzo często na tym blogu o nim przynudzam. Książka jest też nagrodzona nagrodą Hugo w 2016 roku i wśród innych powieści fantasy wyróżnia się naprawdę mocno. Jemisin stworzyła tutaj zupełnie nowy świat, nową rasę, nowy system magii i miała naprawdę oryginalne pomysły względem narracji. Dodatkowo jest to bardzo ciekawe spojrzenie na postapokaliptyczną wizję świata. Ja jestem oczarowana. Ale może zacznijmy od początku.

Bezruch. W tym świecie co jakiś czas następuje długa zima zwana piątą porą roku. Pojawia się ona cyklicznie, wywołana przez aktywność sejsmiczną lub inny kataklizm. Czas trwania piątej pory roku określa się sezonem. W jej trakcie występują trzęsienia ziemi, wybuchy wulkanów, tsunami... To okrutny sprawdzian dla ludzi, którzy żyją w ciągłym zagrożeniu nie wiedząc, kiedy tym razem przyjdzie im uciekać i walczyć o swoje życie. Czy mają dość zapasów? Czy przetrwają zimę? Czy teren, na którym mieszkają, na pewno jest bezpieczny? Piąta pora roku zaczyna się od końca świata, po czym autorka beztrosko rzuca "miejmy to z głowy i przejdźmy do ciekawszych rzeczy". Nad gniewem Ojca Ziemi mogą zapanować jedynie górotwory, pogardliwie określane mianem rogga. Górotwór potrafi wpłynąć na zdarzenia sejsmiczne, manipuluje termalnymi, kinetycznymi i innymi formami energii (pozdrawiam słowniczek na końcu książki). Takimi osobami są właśnie nasze narratorki.

To bogowie w kajdanach. (...) Poskramiacze dzikiej ziemi, spętani w uzdy i kagańce.


Najpierw poznajemy Essun, dorosłą kobietę koło czterdziestki, której świat właśnie rozpadł się na drobne kawałeczki. Mąż Essun dowiedziawszy się, jaką mocą włada jego żona zakatował ich synka, który również przejawia te zdolności, zabrał córkę i uciekł. Żądna zemsty Essun będzie go ścigać. Sjenit to młodsza kobieta w okolicach dwudziestego roku życia, która ukończyła naukę w Fulcrum, gdzie szkoli się górotwory i otrzymała misję z najpotężniejszym górotworem, jaki chodzi po tej ziemi. Najmłodsza, Damaya, to jeszcze dziecko które dopiero co odkryło w sobie górotwórcze zdolności. Rodzice zamknęli ją w stodole w obawie przed jej mocą.

Randomowy obrazek który przerywa ścianę tekstu || źródło

Pierwsze co rzuca się w oczy podczas czytania tej książki, to narracja. Nie jest ona w całej książce stała, ponieważ zmienia się w zależności od bohaterki. W przypadku Essun mamy rzadko spotykaną w literaturze narrację drugoosobową. Chodzi o to, że narrator zwraca się bezpośrednio do Essun. Osobiście pierwszy raz spotkałam się z takim typem narracji, i chociaż z początku czułam się... dziko, to bardzo szybko się do niej przyzwyczaiłam i pochłonięta wydarzeniami, o których opowiadała autorka, przestałam zwracać na nią uwagę. Teraz, gdy książka jest już za mną mogę z cała pewnością powiedzieć, że w tym przypadku ta narracja mi się podobała. Kiedy do głosu dochodzi Sjenit lub Damaya, przechodzi ona w trzecioosobową, ale w czasie teraźniejszym. Poniżej wklejam próbkę kompletnie przypadkowego fragmentu z książki.

Lerna okrąża ciało i chwyta cię za rękę. Jest delikatny, ale stanowczy i nie poddaje się, kiedy początkowo nie chcesz się poruszyć. Pociąga po prostu mocniej i w końcu musisz wstać albo się przewrócić. Pozostawia ci tylko taki wybór. Wstajesz. Z tą samą delikatną stanowczością prowadzi cię w stronę drzwi.

Ta zabawa narracją w połączeniu ze stylem autorki kompletnie mnie zauroczyła. Jemisin posługuje się bogatym, barwnym językiem tworząc bardzo plastyczne opisy. A jednak gdy autorka opisuje bardziej przyziemne czynności jak seks nie wysila się na poetyckie sformułowania i duchowe doznania, tylko sucho zaznacza że tak, to miało miejsce i tak, nie boję się użyć kilku dosadniejszych słów. No właśnie, skoro jestem już przy tym temacie to musicie wiedzieć, że w książce ten seks występuje, i w pewnym momencie jest go całkiem dużo. Nie jest to jednak erotyk, nie ma tu pikantnych opisów, książka nie skupia się na tym. Niemniej jednak przez takie sceny w połączeniu z ogólną brutalnością książki nie dałabym jej do ręki młodszym czytelnikom. Musicie też wiedzieć, że w książce występuje wątek homoseksualny. I nie jest on szczególnie poboczny. 

Randomowy obrazek który przerywa ścianę tekstu 2 || źródło

N. K. Jemisin dedykuję tę książkę wszystkim tym, którzy zmuszeni są walczyć o szacunek, który innym okazywany jest bez pytania. Idąc za tą dedykacją książka pod płaszczem fantastyki mocno porusza tematykę tolerancyjności i tego, jak ludzie potrafią bestialsko się zachowywać w stosunku do czegoś (kogoś), czego nie rozumieją i czego się boją. Górotwóry władają potężną mocą i właśnie przez nią są wyrzutkami, są uważani za coś gorszego, co trzeba okiełznać i czym można się posłużyć do swoich celów. Życie górotworów to piekło na ziemi i czytając o tym, co ich spotyka, było mi po prostu przykro. Właściwie cała ta książka cała taka jest - przykra, i naprawdę bardzo się cieszyłam, kiedy bohaterów spotykało coś dobrego. Jednocześnie powieść nieziemsko wciąga, dając nam doskonale dopracowaną i ciekawą fabułę. W Piątej porze roku dzieje się dużo, nie sposób się przy niej nudzić, a to, co serwuje nam autorka pod koniec, to istne mistrzostwo. W życiu bym się nie spodziewała, że wątki trzech narratorek zazębią się ze sobą w taki sposób.

Wiosna, Lato, Jesień, Zima; Śmierć jest piąta, wszystko spina. - Przysłowie arktyczne 

Książkę pozostaje mi tylko polecić. Piąta pora roku to gratka dla wyjadaczy fantastyki, ponieważ oferuje coś nowego i świeżego, a przy tym jest fantastycznie napisana. Autorka wrzuca nas w ten świat bez żadnego ostrzeżenia i stopniowo odkrywa karty, a nasze pytania tylko się piętrzą. Pod koniec wciąż mamy ich mnóstwo i choć trochę rozjaśniło się już w głowach, to wciąż nie wiemy sporo. N. K. Jemisin sprawnie i bez bólu wprowadza nas w swój świat, jednak trzeba być przygotowanym na to, że informacje będą nam dawkowane i nie dowiemy się wszystkiego nawet w pierwszym tomie. Piąta pora roku rozpoczyna cykl Pęknięta Ziemia i z tego co się orientuje, ma to być trylogia. Na rynku dostępny jest już drugi tom, czyli Wrota Obelisków. Na trzeci będzie trzeba jeszcze poczekać.




PS. Urywki z jakiś tablic, książek historycznych czy podręczników na końcu każdego rozdziału żywo przypominają mi początki rozdziałów u Sandersona.

PS2. Wyniki rozdania jutro. 




14 komentarzy:

  1. Kurde, a ja też nieraz widziałem pochwalne recki tu i ówdzie wśród wielu osób, w tym znajomych, a mimo wszystko jakoś mnie ta Jemisin nie przekonuje, bo obawiam się, że się to nie spodoba. Faktem jest, że i tak teraz bym nie sięgnął, póki nie pojawi się ostatni tom u nas. Może wtedy, jak już będzie, zobaczę recki podsumowujące i się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama miałam w tym przypadku czekać już, aż wydadzą wszystko, ale nie wytrzymałam i przeczytałam :)

      Usuń
    2. Spoko. To zobaczymy, co napiszesz o drugim, i za kilka miesięcy pewnie też i i trzecim,a potem pomyślimy. :)

      Usuń
    3. Początkowo też byłam sceptyczna, a potem machnęłam bardzo pochwalną recenzję ;) Niedługo przymierzam się do drugiego tomu, mam nadzieję, że nie zawiedzie :)

      Usuń
    4. Ja skończyłam przed chwilą czytać drugi tom i jest tak samo dobry, jak tom pierwszy, chociaż nie ma już w nim takiego trzęsienia ziemi :)

      Usuń
  2. Ja przeczytałam za "namową" Kasi z Kącika z Książką. Od poniedziałku zabieram się za "Wrota obelisków". :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jakoś w przyszłym tygodniu będę czytać "Wrota Obelisków". Aż żal mi się za to brać, bo potem będzie trzeba czekać na kontynuacje :)

      Usuń
  3. O, tak, tak! Mnie też kompletnie ta książka zauroczyła, tak samo jej drugi tom <3 Ta narracja jest po prostu magiczna, pozwala się wczuć w treść w stu procentach. I Ci bohaterowie, tak różni od typowych protagonistów w fantastyce. (zaskakujące połączenie trzech postaci rozwaliło mnie na łopatki). Nie mogę doczekać się trzeciej części.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda <3 Mnie też to rozwaliło na łopatki, to był totalny szok, bo w ogóle się nie domyślałam. No i jeszcze Alabaster taki fajny :D

      Usuń
  4. O kurczę, ale mnie zachęciłaś. Ostatnimi czasy odeszłam od fantasy, ale z miłą chęcią do niego wrócę, z tym że potrzebuję czegoś mocniejszego niż opowiastka o wróżkach. Ta książka brzmi właśnie jak dobre fantasy dla dorosłych i czuję się zachęcona! Podoba mi się zabawa narracją i fakt, że pierwszoosobowa nie bierze w niej udziału. Sama fabuła, a raczej jej przekaz również tylko popychają mnie w stronę tej książki. Więc jeśli przeproszę się z fantastyką na dłuższy czas, będę wiedziała po co sięgnąć. (Mimo że postapokaliptyczne tematy trochę odbiegają od moich zainteresowań).

    Pozdrawiam,
    S.
    nieksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta postapokalipsa nie jest szczególnie wyeksponowana (przynajmniej w tym tomie), więc nie powinna Ci przeszkadzać. Książkę ogromnie polecam, bo warto to przeczytać i zdecydowanie jest to fantasy dla dorosłych.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  5. xd,pomysłowe podpisy pod obrazkami <3 Piątą porę roku mam w planach :D zbyt dużo bardzo pozytywnych opinii się już naczytałam, żeby odmówić :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam ciekawa, czy ktoś zwróci na to uwagę :D Właśnie ja też naczytałam się tyle pozytywów, że nie mogłam nie przeczytać. Książkę bardzo polecam :)

      Usuń
  6. Pierwszy tom mnie oczarował, trafił dokładnie w moje gusta, drugi zaś wciąż podtrzymywał ten niesamowity klimat, czekam na trzecią odsłonę. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Misie czytanie podoba , Blogger