02 marca

Podsumowanie lutego

Luty zleciał błyskawicznie, głównie pod znakiem egzaminów. A teraz mamy marzec i wiosna nieśmiało zagląda przez okna. W końcu, bo już mam szczerze dość zimy :) 

W marcu będą miały premiery kilku interesujących książek. To, co głównie nas kręci, to Brandon Sanderson i jego "Legion" oraz "Idealny Stan". Kamyczuś pewnie będzie zainteresowana nową książką Jima Butchera, a ja czekam na "Królestwo Kanciarzy" Leigh Bardugo. Interesująco zapowiada się też "Głębia Challengera" Neala Shustermana. Tyle nowych książek, a wśród starych wciąż jest tyle zaległości. I kiedy znaleźć na to wszystko czas?

Przechodząc do właściwego tematu posta, w lutym nasze blogowanie przedstawia się następująco:

Opublikowane teksty:


A jeśli ktoś chciałby nas poznać trochę lepiej:
10 (nie)Poważnych faktów o mnie. Edycja Kamyczuś 

Garść statystyk:

Wyświetlenia: 2148 (było 1566)
Liczba obserwatorów: 14 (było 11)
Liczba obserwatorów na facebooku: 5 (było 2)
Liczba obserwatorów na instagramie: 3 (było 1)

Co przeczytałyśmy?

KIRIMA. W tym miesiącu przeczytałam cztery książki, a napisałam tylko o jednej z nich. Zaczęłam też czytać "Obietnice krwi" Briana McClellana oraz "Front burzowy" Jima Butchera. Najlepszą książką okazała się "Szóstka Wron", a najgorszą "Honor Złodzieja". "Był sobie pies" to paskudny wyciskacz łez i piękna historia o psie, który szukał sensu swojego życia. Kamyczuś zastrzegła, że nie idzie ze mną do kina na film, bo nie chce widzieć tej fontanny płaczu. Pff!
  • "Mort" Terry Pratchett
  • "Szóstka Wron" Leigh Bardugo
  • "Honor Złodzieja" Douglas Hullick
  • "Był sobie pies" W. Bruce Cameron
KAMYCZUŚ. O rany, rany... Luty się skończył, to krótki miesiąc do czytania. W każdym razie dzięki sesji, a raczej szybkiemu jej przebiegowi, miałam szansę sporo poczytać. Może warto zaznaczyć porażkę miesiąca jaką było przeczytanie "Takeshi. Cień śmierci" M. L. Kossakowskiej. Szczerze, chciałam przeczytać coś tej autorki, bo słyszałam że jest całkiem niezła. Dodatkowo książka dotyczy czegoś, powiedzmy, związanego z Japonią, co czyniło ją w moich oczach idealnym celem. Co mnie zawiodło? Styl pisania autorki. Może jestem zbyt okrutna, ale coś takiego widuje się raczej w amatorskich opowiadaniach. Kiedy już wkręcałam się w akcję, nagle wyskakiwały "oczywiste oczywistości" radośnie oznajmiane przez narratora. Nie wiem czy chodziło o to, że czytelnik nie musi w ogóle myśleć czytając czy co... Tak mnie to drażniło, że sama historia, w gruncie rzeczy całkiem dobra (chociaż naiwna), została zapomniana gdzieś pośród całej mojej irytacji. Odkrycia? "Saga Powiernika Światła" Brenta Weeksa. Kawał dobrej lektury fantasty z postaciami, które da się lubić a nawet pokochać, oraz konkretnym światem przedstawionym z fajną magią. "Piąta pora roku", chociaż na początku mnie nie zachwyciła (głównie z powodu sposobu narracji), to okazała się niesamowicie wciągająca. Zastosowano tam ciekawy zabieg literacki związany ze zmianą perspektywy czasu! Z niecierpliwością czekam na kolejną część górotworów. Przeczytałam też coś autora "Akt Dresdena", co mile mnie zaskoczyło z uwagi na odkrycie, że tak, autor potrafi pisać z perspektywy obserwatora! Czemu nie robi tego w "Aktach"?! Taki mój osobisty żal do niego... Co do książki, to spodoba się ona miłośnikom kotów :)
  • "Lichwiarz" Wiktor Noczkin
  • "Dziewczyny, które zabiły Chloe" Alex Marwood
  • "Takeshi. Cień śmierci" Maja Lidia Kossakowska
  • "Piąta pora roku" N.K. Jemisin
  • "Wiatrogon aeronauty" Jim Butcher
  • "Za zamkniętymi drzwiami" B. A. Paris
  • "Czarny pryzmat" Brent Weeks
Do zobaczenia w podobnym podsumowaniu za miesiąc!

5 komentarzy:

  1. Kamyczuś, jak mogłaś? Wybrałaś bodaj najgorszą książkę Kossakowskiej. Do jej najlepszych tworów należą Zastępy Anielskie, a że świetnie radzi sobie w krótkich formach, to szczególnie polecam Obrońców Królestwa, ewentualnie nowe wydanie Żarna Niebios (w razie czego mogę podać Ci jedyną słuszną kolejność czytania opowiadań).

    Czarny pryzmat bardzo przypadł mi do gustu, a z Butcherem na razie się nie polubiłam (czytałam tylko Front burzowy), ale słyszałam, że Wiatrogon aeronauty jest zupełnie inaczej napisany i widzę, że to potwierdzasz.

    Kirima, McClellan wciąż przede mną, więc proszę o jakąś recenzję, gdy już skończysz, bo strasznie mnie kusi :) Był sobie pies też czeka (na dostarczenie książki), a Szóstka wron niezmiernie kusi. Zastanawiam się nawet, czy nie przeczytać jej w ramach wyzwania z liczbą w tytule...

    Też czekam na Sandersona, nawet już zamówiłam sobie pakiet w sklepie MAGa (19,95 zł za Legion i Stan idealny, jest 10% zniżki - nie pamiętam kodu, ale jest na fanpage'u MAGa, więc jeśli coś się dobierze, to tych 10-12 zł przesyłki nie straszy aż tak bardzo).

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam mieć chusteczki przy "Był sobie pies", zwłaszcza pod koniec :D O "Szóstce Wron" już pisałam, i w sumie to jestem bardzo ciekawa, jaką Ty byś miała opinię na jej temat :)

      McClellana właśnie skończyłam czytać i... natychmiast otworzyłam stronę księgarni i zamówiłam kolejne tomy... hahaha... Książka jest bardzo dobra, przypomina mi trochę koncepcję "Z mgły zrodzonego" Sandersona, bo tutaj też jest przewrót w państwie, a obalenie króla kończy się w gruncie rzeczy nadepnięciem na sferę boską. Potrzebowałam jakieś 3/4 książki żeby się w to wciągnąć na amen, ale przede mną jeszcze dwa tomy, a to chyba nie jest skończone... :> Tyle dobra przede mną :D

      Pakiecik Sandersona Kamyczuś już zamówiła ^^

      Usuń
    2. O rany, najgorszą? To też trzeba mieć talent żeby tak wybrać. Kierowałam się głównie japońskimi nazwami, które zawsze mnie zachęcają :P Ale skoro tak wygląda dno, to kiedyś na pewno przekonam się jak kształtuje się górna poprzeczka.
      Butchera szczerze powiedziawszy pokochałam dopiero gdzieś na trzecim tomie "Akt Dresdena". Kiedy znałam już bohaterów i skupiałam się na akcji, bo to właśnie ona jest tam najważniejsza. Może jeszcze się do niego przekonasz ;)
      Pozdrowienia!

      Usuń
  2. No powiem Wam, że nie mogę się za bardzo wypowiedzieć bo nie znam żadnej z wymienionych książek! Aż wstyd! Za to bardzo chciałabym przeczytać 'Za zamkniętymi drzwiami' i 'Dziewczyny, które zabiły Chloe'.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Dziewczyny, które zabiły Chloe" było dość spokojną lekturą. Trochę dreszczyku, trochę wewnętrznego ponaglania akcji... W gruncie rzeczy oceniłabym tą książkę podobnie do "Za zamkniętymi drzwiami" - są elementy znane z góry czytelnikowi i jesteśmy po prostu świadkiem jak reszta otoczenia do nich dochodzi. Jeśli lubisz takie klimaty to polecam przeczytać, bo dość szybko przewraca się kolejne strony :)

      Usuń

Copyright © 2016 Misie czytanie podoba , Blogger