Opowieści sieroty to pierwsza książka z serii Uczta Wyobraźni wydawanej przez MAG, która wpadła mi w ręce. Pełny tytuł części pierwszej nosi nazwę Opowieści Sieroty. W ogrodzie nocy. I chociaż na początku strasznie ciężko było mi wgryźć się w tą powieść i czerpać z niej przyjemność, to po jej skończeniu czułam ogromną satysfakcję. Jeśli miałabym opisać tę książkę jednym zdaniem, to powiedziałabym, że idealnie pasuje do nazwy serii. Autorka dała tutaj prawdziwy popis wyobraźni.
Opowieści sieroty. W ogrodzie nocy to mnóstwo pomniejszych historii, które opowiada księciu mieszkająca w ogrodzie samotna dziewczynka. To sierota, której ludzie się boją uważając ją za demona. Książę natomiast to młody chłopak, który cierpiąc na nadmiar wolnego czasu wymyka się z pałacu. W zamian za historie wytatuowane tuszem na powiekach dziewczynki, książę przynosi jej jedzenie i dotrzymuje towarzystwa. Różni ich wszystko, ale łączą ich opowieści. Opowieści fascynujące, pełne wymyślnych stworzeń i historii, których nie powstydziłby się niejeden baśniopisarz. Książka dzieli się na dwie księgi, a każda z nich stanowi jedną, większą opowieść. Pierwsza z nich to Księga Stepu, w której nadrzędnym bohaterem jest inny książę, Leander. W drugiej jest to blada dziewczynka o imieniu Śnieg, a księga nosi nazwę Księgi Morza.
Zacznijmy od tego, że Opowieści sieroty to powieść szkatułkowa. Nasza dziewczynka opowiada księciu historię o Leandrze, ale w tej historii ktoś inny opowiada historię Leandrowi, i tak kilka poziomów w dół. Właściwie każda z historii jest przez kogoś opowiedziana, i w tej opowiadanej części ktoś inny rozpoczyna snuć kolejną opowieść. To taka opowiadaniowa incepcja, a wątków w książce jest mnóstwo. Przez taki zabieg bardzo łatwo się w książce pogubić i potrzeba do niej dużego skupienia. To z kolei może zmęczyć i stanowić dla czytelnika barierę. Za to satysfakcja z tego, że w historii znajdziemy odniesienia do innej, a nawet rozpoznamy bohatera zanim padnie jego imię, jest ogromna. Losy bohaterów przeplatają się ze sobą, tworząc spójną całość, wszystko ładnie się zazębia i tak naprawdę dopiero pod koniec widać, jak wielki ogrom pracy autorka musiała włożyć w napisanie Opowieści sieroty. Warto dodać, że historie nie łączą się tylko w granicach poszczególnej księgi, bowiem bohaterów z pierwszej możemy odnaleźć w drugiej.
W książce można przeczytać o przeróżnych dziwach. Znajdziemy tutaj Gwiazdy, które żyją wśród nas, zmieniające kształt wiedźmy, królów czapli, czarowników, bóstwa, selkie, leukrottę, gryfy, centaury, ogniste ptaki.. wymieniać można naprawdę długo. To w połączeniu z pięknym, bogatym językiem autorki oraz pewnymi wartościami, które nam przekazuje, nadaje całości kształt baśni. Zarówno budowa książki, jak koncepcja opowieści snutych księciu przez dziewczynkę przypomina Baśnie tysiąca i jednej nocy, tylko w takiej wersji fantasy. Opowieści sieroty mają cudowny, magiczny klimat, gdzie naprawdę można poczuć się jak skryty w ogrodzie chłopiec, zafascynowany ogromną ilością egzotycznych historii, które uzależniają i których chce się więcej. Swoje robi też niezwykle barwny język autorki. Catherynne M. Valente snuje swoją opowieść w sposób wręcz poetycki, stosując niezliczone ilości pięknych, lecz prostych porównań, które mocno działają na wyobraźnię. Niestety taki język na dłuższą metę mnie męczył i nie potrafiłam czytać Opowieści zbyt długo za jednym zamachem. Po skończeniu książki czuję przesyt, ale jednocześnie bardzo ciepło ją wspominam. W pierwszym tomie nie wyjaśnia się nic o dziewczynce, księciu ani losach świata, toteż by dowiedzieć się, o co chodzi, będzie trzeba sięgnąć po tom drugi. Z pewnością to zrobię, ale nie za szybko. W książce nie ma porywającej akcji, całość opowiadana jest nieśpiesznie i myślę, że w taki właśnie sposób trzeba też ją czytać.
Zacznijmy od tego, że Opowieści sieroty to powieść szkatułkowa. Nasza dziewczynka opowiada księciu historię o Leandrze, ale w tej historii ktoś inny opowiada historię Leandrowi, i tak kilka poziomów w dół. Właściwie każda z historii jest przez kogoś opowiedziana, i w tej opowiadanej części ktoś inny rozpoczyna snuć kolejną opowieść. To taka opowiadaniowa incepcja, a wątków w książce jest mnóstwo. Przez taki zabieg bardzo łatwo się w książce pogubić i potrzeba do niej dużego skupienia. To z kolei może zmęczyć i stanowić dla czytelnika barierę. Za to satysfakcja z tego, że w historii znajdziemy odniesienia do innej, a nawet rozpoznamy bohatera zanim padnie jego imię, jest ogromna. Losy bohaterów przeplatają się ze sobą, tworząc spójną całość, wszystko ładnie się zazębia i tak naprawdę dopiero pod koniec widać, jak wielki ogrom pracy autorka musiała włożyć w napisanie Opowieści sieroty. Warto dodać, że historie nie łączą się tylko w granicach poszczególnej księgi, bowiem bohaterów z pierwszej możemy odnaleźć w drugiej.
![]() |
| źródło |
Zawsze
mamy kogoś, kto według nas świeci jaśniej niż my, i uważamy, że nie
jesteśmy nawet księżycem ich słońca, tylko martwym kamieniem unoszącym
się w kosmosie obok ich złota i blasku.
Podsumowując, jestem pod ogromnym wrażeniem stylu Catherynne M. Valente jak i Opowieści sieroty. W ogrodzie nocy, ale paradoksalnie książka mnie zmęczyła. To trudna lektura, ale bardzo satysfakcjonująca gdy już dobrniemy do końca. Polecam ją wszystkim tym, którzy szukają nietuzinkowych historii fantasy jak i prawdziwej uczty wyobraźni. Ostrzegam tylko, że szybko możecie się lekturą zmęczyć - odłóżcie ją wtedy na chwilę i dajcie sobie moment wytchnienia. Szczególnie ciężko jest przebrnąć przez początek, ale w ostatecznym rozrachunku naprawdę warto.




