W ostatnich tygodniach bardzo popularnym wpisem na blogu jest post o Legimi. Ponieważ pisałam go parę miesięcy temu i trochę się już zdezaktualizował, to postanowiłam zrobić update. Oczywiście główną i najważniejszą zmianą jest to, że teraz Legimi dostępne jest na Kindle.
Post, który opublikowałam w marcu, możecie przeczytać pod tym linkiem.
Dla tych, którzy nie wiedzą, Legimi jest abonamentem na książki. Płaci się określoną kwotę miesięcznie w zależności od pakietu, który wybierzemy, a w zamian możemy czytać książki. Mnóstwo książek. Baza Legimi ciągle się powiększa, a jedyną jej wadą jest to, że nie ma w niej starszych pozycji (oprócz lektur), nie znajdziemy też książek specjalistycznych. Jeśli więc jesteście zainteresowani abonamentem, najpierw sprawdźcie, czy są tam książki, które was interesują, żeby potem się nie przejechać. Pamiętajcie też, że książki te nie pozostaną waszą własnością. Kiedy wasz pakiet wygaśnie, dostęp do pobranych książek zostanie zablokowany. To jak wirtualna biblioteka za opłatą.
Jak i na czym można czytać?
Żeby móc korzystać z Legimi musicie mieć pobraną na swoje urządzenie aplikację o tej samej nazwie. Z tego też powodu nigdy nie było możliwe korzystanie z niego na Kindle, ponieważ Amazon nie pozwalał na instalowanie w swoim systemie obcego oprogramowania. A jednak niemożliwe stało się możliwe i oto teraz możemy korzystać z Legimi na Kindle! Nie wiem jak wy, ale ja się strasznie z tego cieszę.
Niestety nie wszystkie Kindle będą obsługiwały Legimi - mój staruszek się na to nie łapie. Muszą to być czytniki dotykowe, czyli Kindle Touch, 7, 8, Paperwhite 1-3, Voyage i Oasis. Oprócz Kindle oczywiście Legimi można używać na tablecie, telefonie, komputerze czy innych czytnikach, na przykład takich jak InkBook czy PocketBook, które firma zresztą ma w ofercie za złotówkę.
Cena i co w nią wchodzi
Tutaj też rzecz uległa zmianie. Cena na ebooki 300, 1000, 1500 i ebooki bez limitu jest taka sama, ale od tej ostatniej opcji wydzieliły się audiobooki. Jeśli więc lubimy słuchać książek, to musimy zapłacić 7 zł więcej, niż w przypadku samych ebooków.
Przedstawiony cennik ma zaznaczony punkt "z umowa na 12 miesięcy". Bez umowy będzie to ta przekreślona cena. Cennik można znaleźć tutaj.
Bez limitu, ale z limitem
W przypadku urządzeń, które nie pochodzą od Amazona, książek naprawdę możemy pobierać nieograniczoną ilość, natomiast Kindle ma już limit nawet w ofercie bez limitu. Początkowo były to 3 książki w ofercie "tylko ebook", a kiedy wybieraliśmy ebooki+audiobooki
książek do wyboru było 5. Firma jednak wzięła pod uwagę ogromny głos
niezadowolenia (co się chwali) i zwiększyła ten limit do odpowiednio 7 i
10 książek na miesiąc. Dla mnie to zdecydowanie wystarczająca ilość, tym
bardziej że książki, które dodamy w jednym miesiącu, pozostają na półce
w miesiącu kolejnym. Czyli jeśli na przykład nie przeczytamy ich w
listopadzie, to one wciąż są z nami w grudniu, kiedy to mamy nowy limit
na kolejne 7/10 książek do pobrania, w zależności od pakietu. Przy tym wciąż możemy
zainstalować sobie Legimi np. na telefonie (oferta bez limitu obejmuje wszak kilka urządzeń) i pobierać tam książki bez ograniczeń, choćby po to, by przeczytać fragment i dopiero wtedy zdecydować, czy chcemy całość pobierać na Kindle, czy bez żalu książkę rzucić w kąt.
Warto też pamiętać, że w przypadku Kindle nie można brać pakietu na 300, 1000 lub 1500 stron, tylko trzeba brać od razu bez limitu. Kindle ma też zaoferowaną mniejszą bazę książek, bo tylko jakieś 7 000 zamiast 20 000.
Warto też pamiętać, że w przypadku Kindle nie można brać pakietu na 300, 1000 lub 1500 stron, tylko trzeba brać od razu bez limitu. Kindle ma też zaoferowaną mniejszą bazę książek, bo tylko jakieś 7 000 zamiast 20 000.
Ale można czytać na dwa czytniki, co nie?
W zależności od wybranego pakietu z Legimi można korzystać na różnych urządzeniach. Pozwolę sobie tutaj przekopiować fragment z FAQ:
W przypadku pakietów Legimi 300, 1000 i 1500 można czytać na dowolnych
urządzeniach (np. 2 czytnikach w pakiecie Legimi 300 lub 1 czytniku i 2
tabletach w pakiecie Legimi 1500), natomiast w pakiecie bez limitu można
czytać na 4 urządzeniach w następującej konfiguracji: czytnik (w tym
Kindle™), tablet (Android lub iPad), tablet lub komputer (Windows),
smartfon (iPhone, Android lub Windows Phone).
Wynika z niego, że w przypadku pakietów z ograniczoną liczbą stron możemy czytać, na czym chcemy, ale w przypadku oferty bez limitu Legimi można instalować tylko na jednym czytniku. Jak się okazuje, od dawna nie jest to prawdą, ponieważ przez kontakt z supportem można było podłączyć drugi czytnik do konta za 10 zł. Legimi pisało o tym tutaj.
Teraz natomiast jeśli chcemy korzystać z Kindle i jeszcze jednego czytnika, to dopłata wynosi już 20 zł. A jeśli tym drugim czytnikiem jest czytnik z androidem, to limitu na nim nie mamy. Yay!
Legimi i ja
Legimi
mam już rok i choć nie korzystam z niego na czytniku, bo nie mam jak,
to zdążyłam przeczytać w nim całkiem sporo książek i kompletnie się w
nim zakochać. Perspektywa, że mogę mieć Legimi na Kindle
sprawia, że świat automatycznie staje się piękniejszy. Korzystanie z
abonamentu na książki ani trochę nie sprawiło, że przestałam książki
kupować czy nawet korzystać z bibliotek: łączę to wszystko i otaczam się
książkami z każdej możliwej strony.
Legimi ma dla jedną, bardzo ważną zaletę, a mianowicie to, że często nie chcę kupować nowości, a chcę je przeczytać. Wiadomo, że miejsce na półkach prędzej czy później się skończy, i nie widzę sensu w kupowaniu każdej książki, która wpadnie mi w oko, a która może nawet mi się nie spodoba. Dochodzi też kwestia bardziej prozaiczna, a więc materialna, bo zwyczajnie nie jest mnie stać na te wszystkie książki, które chcę przeczytać. W bibliotece na nowości się czeka, a potem zazwyczaj rzuca się na nie mnóstwo ludzi, przez co trzeba stać w kolejce pół roku albo i dalej, by móc wreszcie przeczytać wypatrzoną pozycję (przykład: Opowieść podręcznej pojawiła się w mojej filii dość szybko po premierze, a ma rezerwację do marca 2018). A gdy już, już zbliża się twoja kolej, to okazuje się, że osoba przed tobą nie ma zamiaru tej książki oddać i przetrzymuje kolejny miesiąc albo dwa... W Legimi nie mam takiego problemu i czytam, co chcę i kiedy chcę. Cenowo kosztuje to książkę miesięcznie, a u nas kwota rozkłada się jeszcze na dwie osoby. Wygoda z takiego abonamentu jest niesamowita.
Legimi ma dla jedną, bardzo ważną zaletę, a mianowicie to, że często nie chcę kupować nowości, a chcę je przeczytać. Wiadomo, że miejsce na półkach prędzej czy później się skończy, i nie widzę sensu w kupowaniu każdej książki, która wpadnie mi w oko, a która może nawet mi się nie spodoba. Dochodzi też kwestia bardziej prozaiczna, a więc materialna, bo zwyczajnie nie jest mnie stać na te wszystkie książki, które chcę przeczytać. W bibliotece na nowości się czeka, a potem zazwyczaj rzuca się na nie mnóstwo ludzi, przez co trzeba stać w kolejce pół roku albo i dalej, by móc wreszcie przeczytać wypatrzoną pozycję (przykład: Opowieść podręcznej pojawiła się w mojej filii dość szybko po premierze, a ma rezerwację do marca 2018). A gdy już, już zbliża się twoja kolej, to okazuje się, że osoba przed tobą nie ma zamiaru tej książki oddać i przetrzymuje kolejny miesiąc albo dwa... W Legimi nie mam takiego problemu i czytam, co chcę i kiedy chcę. Cenowo kosztuje to książkę miesięcznie, a u nas kwota rozkłada się jeszcze na dwie osoby. Wygoda z takiego abonamentu jest niesamowita.
Dodatkowo posiadanie tej aplikacji w telefonie sprawiło, że czytanie we wszelkich kolejkach, zatłoczonych środkach komunikacji miejskiej i na nudnych wykładach stało się łatwiejsze :) Zaczęłam też testować audiobooki, z czego bardzo ucieszył się mój pies, bo nagle zaczęłam częściej chodzić z nim na spacery.
Podsumowanie
Konkluzja z tego taka, że Kirima koniecznie musi wymienić Kindle na nowszy, bo jest absolutnie nową opcją w Legimi zachwycona. Nasz abonament kończy się teraz pod koniec listopada, więc zrobimy przerwę, żeby wyczytać najpierw książki z półki i nie mieć wyrzutów sumienia, że abonament leci, kiedy się z niego nie korzysta... a potem hulaj dusza, piekła nie ma.
A jak wy się na to zapatrujecie? :)



