31 lipca

Lipiec w książkach, czyli podsumowanie miesiąca


Lipiec zleciał mi błyskawicznie i totalnie się rozleniwiłam. Niby nie mam wakacji, bo pracuję, ale jednak wolne weekendy potrafią naładować baterie. Niestety w sierpniu muszę wrócić na ziemię, bo trzeba wziąć się za naukę do poprawek, od których nie udało mi się ustrzec. Czeka mnie też urlop i tydzień nad morzem, więc z jednej strony nie chcę tego sierpnia przez naukę, a z drugiej strony nie mogę się doczekać urlopu :)

Lipcowe podsumowanie trochę urozmaiciłam, dodając tutaj rubryczkę "filmy" i "gry". Jak widzicie, ciągle kombinuje z tymi podsumowaniami żeby były ciekawsze. Kiedyś myślałam, żeby zrobić sobie osobny kącik na filmowo-growo-serialowe rzeczy, ale jednak to blog książkowy i nie chcę aż tak zbaczać z tematu :)

Filmy

źródło
W lipcu obejrzałam sporo filmów, a miesiąc zaczął się od horrorów. Wspominałam przy okazji tekstu o Koralinie, że jestem strachliwą osobą, więc w lipcu miałam objaw masochizmu. Obejrzałyśmy z Kam Sinister, który naprawdę był dla mnie straszny. Dawno już nie oglądam horroru, który nie byłby kiczowaty, nie opierał się na krwi i flakach i miał fabułę. Co prawda film przedstawiał brutalne sceny morderstw, ale sam strach opierał się na czymś zupełnie innym. Potem oglądałyśmy Rings, nową odsłonę znanej wszystkim historii o dziewczynce, która wyłazi ze studni i wydzwania z informacją, że za 7 dni umrzesz. Ten horror był zdecydowanie słabszy niż Sinister, chociaż momentami i tak mnie straszył. Końcówka była oczywista i nie rozumiem, jak ma się wypluwanie włosów do odrodzenia. 

Obejrzałyśmy też Wonder Woman i jest to pierwszy film z DC Comics, który naprawdę mi się podobał. Aktorka wcielają się w rolę Diany zagrała ją świetnie, bardzo podobała mi się też kreacja Steva, a Remus Lupin w swojej roli niesamowicie mnie rozbawił. Mimo wszystko wciąż wolę filmy od Marvela. Mumia (2017) jest tak beznadziejna, jak mówią o niej internety. Można z niej czerpać rozrywkę kiedy się pomyśli, że ogląda się komedie. A jeśli już jesteśmy przy komediach, to fantastyczną jest W starym dobrym stylu. Grają w niej trzy duże nazwiska (Morgan Freeman, Michael Caine i Alan Arkin) jako przesympatyczni, pocieszni staruszkowie, którzy w równie pocieszny sposób staną się przestępcami. Film jest zabawny, ciepły i niezwykle przyjemny, to taka komedia z klasą, która ogromnie mi się podobała. W kinie byłam na Spiderman: Homecoming i aż ciśnie się, żeby napisać "stary, dobry Marvel". Fajny to był film, i podobało mi się pokazanie młodego superbohatera, który nie do końca sobie z tym superbohaterowaniem radzi. Aha, w lipcu była jeszcze Koralina, którą obejrzałam zaraz po przeczytaniu książki. Ekranizacja jest bardzo dobra, chociaż zupełnie inna od pierwowzoru. Jest też straszniejsza i bardziej psychodeliczna i nie mogę się zdecydować, co podobało mi się bardziej.

Gry

źródło
Zaczęłam grać w Mass Effect 3 i... może skończę to za dwa miesiące biorąc pod uwagę częstość mojego grania. Mass Effect to taka space opera, generalnie chodzi o to, że ratujemy galaktykę przed złymi Żniwiarzami, którzy cyklicznie co xxx tysięcy lat wycinają w pień wszystkie rasy, robiąc totalny reset. W tle nie może oczywiście zabraknąć romansów i dramatów twojej załogi. Uwielbiam tę serię, dwie pierwsze części ogromnie mi się podobały i strasznie żałuję, że zaczęłam grać mężczyzną a nie kobietą, bo nie mogę sobie poromansować z Garrusem. Ech, problemy.

Opublikowane teksty

Grało się. "Wszyscy patrzyli nikt nie widział" Tomasza Marchewki 4/10
Czytamy klasykę: "Czarnoksiężnik z Archipelagu" Ursula LeGuin 10/10
Historia trzech pokoleń. "Czerwone Dziewczyny" Kazuki Sakuraba 9/10
Horror dla dzieci? "Koralina" Neil Gaiman 8/10
Tak kończy się świat. "Piąta pora roku" N. K. Jemisin 9/10
Daj się porwać wyobraźni. "Opowieści sieroty. W ogrodzie nocy" Catherynne M. Valente 8/10

Garść statystyk

Wyświetlenia: 10155 (było 7485)
Liczba obserwatorów: 86 (było 71)
Liczba obserwatorów na facebooku: 52 (było 40)
Liczba obserwatorów na instagramie: 182 (było 143)

Co przeczytałam?

  • Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy, Paweł Reszka
  • Piąta pora roku, N. K. Jemisin
  • Metro 2033, Dimitry Glukhovsky
  • Calamity, Brandon Sanderson
  • Koralina, Neil Gaiman
  • Grobowce Atuanu, Ursula LeGuin
  • 1945. Wojna i pokój, Magdalena Grzebałkowska
  • Czarny pryzmat, Brent Weeks
  • Wrota Obelisków, N. K. Jemisin
Pobiłam swoje wszelkie rekordy i przeczytałam całe 9 książek! Jestem dumna z tego wyniku. Jak zwykle króluje tutaj fantastyka, bo czytanie innych książek słabo mi idzie, chociaż się staram. Miesiąc zaczęłam od Małych bogów Pawła Reszki i jest to reportaż który wzbudził we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony fajnie, że realia lekarzy zostały nam przybliżone, ale z drugiej autor za bardzo poszedł w jedną stronę i momentami to jedno, wielkie narzekanie lekarzy na swoją pracę i pensję. O Piątej porze roku już pisałam, książka ogromnie mi się spodobała. Pod koniec miesiąca udało mi się sięgnąć po kontynuację, czyli Wrota Obelisków. Tom drugi jest tak samo dobry, jak poprzedni, chociaż nie było w nim aż takiego trzęsienia ziemi. Metro 2033 to dobra książka, strasznie podobał mi się jej klimat, chociaż miała momenty, gdzie wiało nudą. Ale to chyba cecha książek Glukhovskiego, bo w Futu.Re miałam tak samo. Calamity faktycznie ma przesłodzoną i zwaloną końcówkę, ale poza tym nie jest źle. O Koralinie również już pisałam, a Grobowce Atuanu spodobały mi się mniej, niż Czarnoksiężnik z Archipelagu, ale wciąż oceniam wysoko. Reportaż Magdaleny Grzebałkowskiej czytało mi się jak dobrą powieść i cieszę się, że na niego trafiłam. Natomiast Czarny Pryzmat... o nim mam już gotową notkę, gdzie trochę sobie ponarzekałam, ha.

Stosik


Książek dużo, ale bez obaw, kupiłam z tego stosu tylko dwie, a moje własne są cztery. Rozgwieżdżone niebo udało mi się wygrać w konkursie urodzinowym u Olgi, za co bardzo dziękuję. Utknęłam gdzieś w połowie tej książki. Ogółem rzecz biorąc jest przeciętna, ale nie potrafi przykuć mojej uwagi. Ganbare. Warsztaty umierania dostałam w prezencie od Kam (dziękuję! :*), a Ulicę tysiąca kwiatów kupiłam sama. To książka używana, z allegro, za całe 5 zł... a jak już kupowałam, to dobrałam sobie Amerykańską Gejszę żeby mi się przesyłka lepiej kalkulowała (tak, tak to sobie tłumacz, Kirima). Stos po prawej to wszystko książki pożyczone. Morfina i 1945. Wojna i pokój są z biblioteki, reszta jest od Kam. Jestem z siebie bardzo dumna, że w tym miesiącu kupiłam tylko dwie książki, które kosztowały mnie w sumie 20 zł. Odwyk działa dobrze :)

A jak lipiec u Was? :) 

43 komentarze:

  1. Z Twojego zestawienia znam cztery książki i chyba nieszczególnie Cię zdziwi, kiedy znów napiszę, że LeGuin mi nie odpowiada. Co nie zmienia faktu, że kiedyś dokończę...
    Metro 2033 to taka powieść drogi... Najbardziej zastanawia mnie czas, który musiał poświęcić na dojście z punktu A do B (nie wiem, jak to napisać, żeby nie było spoileru, ale puenta odnosi się do podróży "koleją" - w razie czego możemy o tym pogadać na facebooku albo mailowo :D). Ale wydźwięk filozoficzno-religijno-polityczny powieści był całkiem ciekawy.
    No i czekam na Twoją recenzję Czarnego Pryzmata, bo jestem ciekawa na co będziesz marudzić :D Ja byłam zadowolona z lektury, ale podejrzewam, że wiem, co mogło Ci tam zgrzytać, bo ja też miałam kilka zarzutów ;)

    Bardzo chcę obejrzeć W starym dobrym stylu. Uwielbiam Caine'a i Morgana! Widziałam trailer i właśnie tak mi się wydawało, że to będzie porządna komedia. Wonder Woman jeszcze nie widziałam, ale oglądałam Spidermana i uważam, że nie można nakręcić filmu na gagach i żartach. Za mało w tym było treści. Poza tym żadna z koleżanek w Waszyngtonie nie zwróciła uwagi, że Spiderman zna ich imiona? Sporo nieścisłości, chociaż sama idea dzieciaka, który chce zostać superbohaterem jest fajna. Mimo to ja należę do fanklubu Garfielda :D

    U mnie odwyk nie wypadł tak dobrze - kupiłam tylko trzy książki, ale w sumie wydałam na nie 60 zł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie dziwi mnie to, gdzieś już mi o tym pisałaś :)
      Akurat czas w Metrze mnie nie zastanowił w ogóle, ale chyba wiem, o co Ci chodzi. Ja ogólnie mało wyłapuje takich rzeczy :) Ale wyłapałam niespójności w Czarnym Pryzmacie, więc to już o tej książce świadczy bardzo źle :P Tekst pewnie wrzucę jakoś w tym tygodniu, skoro mam już go w większości ogarniętego :)

      "W starym dobrym stylu" polecam bardzo, na pewno Ci się spodoba :) Co do Spidermana to ja się nastawiałam po prostu na luźny, rozrywkowy film i nie zamierzam go analizować, bo Marvel nie temu służy :P

      A z książkami nie jest źle, myślę że to dobry wynik jak na odwyk :)

      Usuń
    2. Nie masz czasami wrażenia, że teraz książki są pisane dużo niechlujniej? Może to kwestia tego, że kiedyś nie zwracałam aż tak dużej uwagi na logikę i po prostu chłonęłam wszystko jak leci, ale rzadko kiedy zdarza się nowa powieść, która jest sprawnie poprowadzona, ciekawa i nie ma błędów logicznych.

      Usuń
    3. Tak, mam :) Ale myślę że to też kwestia tego, że jesteś starsza i na sporo rzeczy patrzysz inaczej. Kiedyś łykałam wszystko jak leci, teraz zrobiłam się bardziej krytyczna i wybrzydzam. Zresztą kiedyś miałam ograniczony wybór, a teraz mogę w książkach przebierać i przez obracanie się w czytelniczym światku bardziej świadomie je wybieram :)

      Usuń
  2. Ja również jestem na odwyku. ;) Kupiłam tylko jedną książkę, a drugą dostałam do niej w pakiecie.
    Co do miesiąca, to trzy z przeczytanych dziewięciu również mam już na swoim koncie, przy czym "Wrota obelisków" przeczytałam w tym miesiącu.
    Przede mną Sanderson, La Giun i Gaiman. Ostatnio poważnie zaczynam zastanawiać się, czy nie wkopać się w kolejną serię - mam Weeks-a na oku. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, widzę że wszyscy na odwyku :D Leczymy się grupowo :D
      Czekam na reckę Wrót, w końcu coś do czego będę mogła się u Ciebie odnieść, bo czytałam :)
      Weeks jest... sama nie wiem. Plusy równoważą minusy. Czarny Pryzmat ma świetny świat, system magii i pomysł na fabułę, ale z wykonaniem gorzej, bo sporo w nim niespójności, plus dla mnie to taki misz masz młodzieżówki z książkami dla dorosłych jeśli chodzi o styl pisania autora. Niedługo wrzucę posta :) A z serii to ja się zaraz będę wkopywać w Mroczną Wieżę, a miałam w planach Koło Czasu jeszcze... haha...

      Usuń
    2. Właśnie u siebie się śmiałam, że koniecznie musimy założyć klub (nie)Anonimowych Książkowych Kupowaczy - bo robi się już nas całkiem pokaźne grono. ;)

      Usuń
  3. Też jestem większą fanką filmów Marvela, ale "Wonder Woman" było dobre :) Świetnie dobrali aktorkę. Cieszę się, że nie zdecydowali się na Christinę Hendricks, bo to byłby niewypał.
    Właśnie czytam "Metro 2034" i jakoś nie mogę wciągnąć się w akcję. Glukhovsky faktycznie ma taki nieśpieszny styl :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety "Metro 2034" to chyba największy gniot jaki wyszedł spod pióra Glukhovsk'ego. Widać, że książka pisana na fali pieniądza. ;) Nic nie stracisz jak nie przeczytasz, w "Metro 2035" nie ma prawie do niej nawiązań. :)

      Usuń
    2. Tak mi ktoś właśnie mówił, że Metro 2034 to dno i można to nawet ominąć, a nic się nie straci. Pewnie i tak spróbuje to czytać, bo nie znoszę omijania jakiś tomów w serii.
      Co do Wonder Woman to też uważam, że aktorkę dobrali bardzo dobrze. Z początku raziła mnie naiwność Diany, ale zaraz zajarzyłam, że tak miało być :P

      Usuń
  4. Ja to widzę, że Ty jesteś bardzo pop-kulturowa  Filmy, książki, gry. Nieźle. Teraz to już bankowo wiem, że na milczka byś ze mną nie usiedziała, więc patrzaj tylko jak się kiedyś uda spotkać na jakimś vencie czy targach. Buzie się nie zamkną. ;) Na temat gry się nie wypowiem, bo nie grywam za bardzo, a jak już to stare, sprawdzone tytuły, które dla najmłodszych to już obrosły pewnie legendą. Z filmów oglądałem ostatnio Spider-mana i w pełni sięz Tobą zgadzam. TO jest Marvel, jakiego się chce – efekty, fabuła, obsada, logika. Nie tylko kino dla tłustych pryszczatych nastolatków, których pełno w Ameryce, co cieszy bo spajder dołącza do grona tych fajnych filmów, które lubię oglądać zawsze: X-men, Iron Man, kapitan Ameryka., Avengers te nawet spoko. Wonder woman oglądam na dniach, więc się jeszcze nie wypowiem. Mumię to ja od początku nie mam zamiaru oglądać, jak zobaczyłem badziewny zwiastun. Sinister cienizna. Rings nie wiem kiedy, ale obejrzę. Koraliny nie oglądał. I W Starym dobrym stylu – bardzo dobry film, śmietanka aktorska na ekranie, klasa i dobra zabawa. Wspominałem, że uwielbiam Freemana?

    Książki na bieżąco się komentowało, ale ale. Nie omieszkam podkreślić jednego faktu, bo dawno tak nie miałem. Ten miesiąc też mam zarąbisty i wiele, naprawdę wiele przeczytałem. Wiele to znaczy 9, jak Ty, a nie pamiętam kiedy ostatnio tyle łyknąłem. Ostatnie miesiące to u mnie średnia 5 była, więc super. Jutro ja wrzucę swoje podsumowanie. Gratuluję udanego miesiąca i wszystkiego naj w sierpniu! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem się zastanawiam, czy nie jestem za bardzo pop-kulturowa, bo treści pożeram sporo zamiast robić coś pożytecznego :) Haha, spoko :) A co za stare tytuły? Ciekawa jestem :) Sama nie gram za dużo, jestem bardziej niedzielnym graczem, ale jak od czasu do czasu w coś nie zagram, to czuję się źle. Od Marvela lubię chyba wszystkie filmy, ostatnio prym wiodą u mnie Strażnicy Galaktyki i w dalszym ciągu Iron Man, ale tutaj przemawia też to, że uwielbiam aktora, który wciela się w tę rolę. X-Men to moja stara miłość :) Wciąż lubię ale już nie tak bardzo, jak kiedyś. Jak Sinister cienizna, to Rings tym bardziej cienizna :P Ale ja tam się wszystkiego boje :) I piątka, też lubię Freemana :D

      No widziałam, że wrzucasz te posty jak burza i tylko status na LC co do czytanej książki się zmienia :P Moja średnia to 4 książki, więc oboje nieźle pobiliśmy normę. Na pewno jutro zajrzę :) Dzięki i wzajemnie :)

      Usuń
    2. Co rozumiesz przez pojęcie pożyteczne? I dla kogo niby pożyteczne - dla Ciebie, czy innych?
      Nie zaprzeczyłaś, znaczy się, że jakieś targi odwiedzasz czy dopiero zaczniesz? :)
      O, wiele by wymieniać, ale głównie strategie, na przykład dla mnie Warcraft 3 (podstawa i dodatek) i Original War to gry, które przeszedłem już tyle razy, że nie zliczę. Do tego Zeus, Cesarz, Faraon, Heroes II-IV, Call Of Duty II i III, starsze wersje Medal of Honor, Fifki, Mortal Kombat, Tekken (te trzy ostatnie już bardziej konsole, ale gry to gry). To tak na szybko z głowy. Ale jak wspominałem, teraz to już bardzo rzadko, kiedyś na pewno do tego wrócę. Planuję w najbliższych latach kupić porządnego kompa stacjonarnego i pograć trochę w nowości tych wymienionych, np. Heroes, Starcraft czy COD, które rozwalają mnie tą nowoczesną grafiką i możliwościami. Za poza tym widzi mi się taka przyszłość, że rodzi mi się syn, potem kupuję mu konsolę i jak dwa dzieciaki naparzamy godzinami w gierki, a mama siedzi w kuchni i się wnerwia, bo woła do jedzenia, które stygnie. Nie wspominając, że inne obowiązki domowe też leżą. :D
      Ja też w sumie od Marvela lubię wiele. Tylko jedne mniej, inne bardziej. W sumie tylko Hulk i Thor to takie cienizny dla mnie.
      No Robert przystojniacha i mega klasa zawsze, te garniturki, fryzurka, okularki, prezencja i ogólnie styl. Świetny facet. Też go lubię jako aktora. :)
      Ja się bałem w sumie jedynie w całm życiu obawiałem tylko Klątw. Ring to słaby był dla mnie od początku, więc jak twierdzisz, że to jeszcze gorsze od Sinister to pierdzielę to. ;)
      Freeman, Jacksson, Will Smith to moi ulubieńcy. Ale z czarnych to na pierwszym miejscu Denzel. ;)

      No jakoś tak mi się włączyło tempo. Szkoda, że masz te poprawki, bo też byś lepiej spędziłą ten sierpień. Ja zawsze spinałem dupę na letnie egzaminy, żeby potem mieć do października wolne, i w sumie przez całę 5 lat miałęm chyba tylko jedną poprawkę. Za to zimą... Stare dzieje. :D Ale urlop jeszcze przed Tobą, więc jeszcze będzie pięknie. :)

      Usuń
    3. Że się tak wbiję do dyskusji, bo widzę, że się rozkręciła w moim ulubionym kierunku, czyli aktorskim :D

      Denzel zdecydowanie jest moim faworytem, chociaż Freeman z tym swoim głosem i śmiechem ostro depcze mu po piętach. Will Smith zaliczył ostatnio kilka wpadek, ale poza tym też jest aktorem najwyższej klasy (odruchowo prawie napisałam "najwyższej półki..."), a po Jacksonie należy się spodziewać wszystkiego. Lubię jeszcze Idrisa Elbę, chociaż on gustuje raczej w zbliżonym typie postaci.

      Dla odmiany nie przepadam za Robertem Downeyem Jrem, ale uważam, że Iron Man to jego życiowa rola i idealnie się w nią wpasował. Te filmy od Marvela są chyba najbardziej spójne, a jednocześnie niepozbawione humoru, którego np. brakowało mi w filmach o Kapitanie Ameryce, a w Thorze bywały nieśmieszne (Loki nie zbuduje całego filmu sam...). Niestety dla odmiany w Spidermanie było ich za dużo. Od gagu do gagu, od żartu do żartu, od scenki humorystycznej do scenki humorystycznej. Zmęczyłam się na tym filmie i nieszczególnie zaangażowałam w fabułę, co do tej pory przy produkcjach Marvela mi się nie zdarzało. Ba, nawet wszystkie poprzednie Spidermany jakoś mnie zaangażowały. A Hulki to oddzielna historia. Ten z Baną jest tak żenujący, że nawet nie ma co o nim wspominać :D

      Od dzieciaka mam słabość do X-Menów, więc niestety większość filmów mnie irytuje, ale i chętnie je oglądam (poza trójką, trójka była żenująca).

      Horrorów na ogół nie oglądam, bo mnie nudzą. Mam problem, żeby nie zasnąć. Klątwę akurat widziałam, zdaje się, że amerykańską (blah) i jedyną sensowną sceną był ten dzieciak z każdym kolejnym piętrem zbliżający się do okienka windy.

      Zeus, Cesarz i Faraon! Tak, zdecydowanie tak! I jeszcze Caesar II! W Heroes III wciąż zdarza mi się czasem zagrać, chociaż przyznaję, że zaczęłam bardzo późno, bo miałam traumę związaną z tą grą (gdy jest Wigilia, masz blisko 40 stopni gorączki, umierasz i próbujesz przespać ten czas, a w tym samym pokoju, w którym Ty śpisz, w Heroesów gra wujek artylerzysta, który ustawia głośność na jakieś 45 na 50, a ma stare trzeszczące głośniki, to teksty i muzyczka tak bardzo wryją się w łepetynę, że nie masz ochoty na powtórkę "na trzeźwo" :D).

      W Starcrafta grałam tylko w planszówkę, ale dzięki temu i tak orientuję się w temacie :D

      Usuń
    4. Zapomniałam o jeszcze jednym czarnoskórym aktorze, którego bardzo lubię: Djimon Hounsou! Tak jak Sean Bean zawsze umiera (no OK, są wyjątki, czasem tuła się przez 10 lat zanim wróci do domu), tak Hounsou zawsze przeżywa (a złośliwcy śmieją się, że to niby Murzyn zawsze się poświęca) :P

      Usuń
    5. Haha, widzę dyskusja się rozkręca :D
      Ciacho, przez pożyteczność rozumiem rozwijanie siebie ale w takim sensie, że coś fizycznie umiem, coś robię a nie siedzę tylko i czytam/gram/oglądam, albo zdobywam jakieś umiejętności które mi się przydadzą w pracy czy w życiu :) Studiuje, ale nie czuję żebym z tych studiów dużo wyniosła, pogodzenie pracy z nauką jest dla mnie ciężkie a niestety nie miałam możliwości studiowania dziennie.
      Nie zaprzeczyłam, bo jak kiedyś się zdarzy to spoko :) Ja rzadko jeżdżę na takie eventy, jeśli już to jak coś się dzieje w Warszawie, np. Targi czy ostatni Big Book. Może kiedyś pojadę na Pyrkon.

      W Cesarza nie grałam, ale grałam w Caesara. Tylko nie pamiętam, w którą część. W dwójkę chyba, strasznie lubiłam tę grę i zagrywałam się w niej mocno. Faraona też kojarzę, coś próbowałam ale wolałam Caesara. Herosy to gra mojego dzieciństwa :D Uwielbiałam I, potem zagrywaliśmy się z bratem w III, teraz mam zainstalowaną VI. Wiedźma, współczuję traumy :P Aż mnie teraz naszło żeby zagrać w Herosy... Resztę znam tylko z tytułów, ale rzut okiem na Original War przypomniał mi Total Anihilation. Ciacho, masz ciekawą wizję przyszłości :) Do mnie ilekroć przyjdzie chrześniak, to zawsze musimy w coś koniecznie grać (Rayman), problem pojawia się wtedy, kiedy muszę zrobić obiad albo zająć się chrześnicą :P

      Co do X-menów to też tak kojarzę, że trójka była słaba. Najbardziej z tej serii bawi mnie w tej chwili X-men Apocalypse, gdzie byli Polacy strzelający z łuków, widocznie broń palna dla nas za bardzo zaawansowana :P

      W temacie czarnoskórych aktorów to chyba najbardziej lubię Willa Smitha i Freemana. Sean Bean tak, zawsze umiera :D Lubię jeszcze Vigo Mortensenna, uwielbiam jego rolę Aragorna we Władcy. Kiedyś lubiłam Deepa, ale już mi przeszło. To jest aktor jednej roli, Downey jakoś mi się nie kojarzy tylko i wyłącznie z Iron Manem. Robert to w tej chwili chyba mój ulubiony aktor. Tak, Ciacho, trafiłeś w sedno, plus on ma zawsze role złośliwych dupków i jemu to pasuje :)

      Co do Marvela jeszcze, za Thorem faktycznie i ja nie przepadam, więc jednak jest jakiś film którego nie bardzo lubię. Spiderman... mimo wszystko ja się dobrze na nim bawiłam, ale rozumiem że mógł być przesyt.

      Co do poprawek moich nieszczęsnych, to ogólnie ten rok był dla mnie wyjątkowo pechowy i pewnie sporo w tym winy tego, że już mi się zwyczajnie nie chce, bo wątpię żebym nagle aż tak ogłupiała. Niemniej jednak jeden przedmiot uwaliło u mnie większość roku, bo miła pani wykładowczyni dała nam egzamin przeznaczony dla drugiego roku na inny, choć podobny przedmiot który ona prowadzi. A że to złośliwa jędza która nie przyzna się do błędu, to każdy boi się odezwać, żeby nie robić jeszcze większych problemów.

      Usuń
    6. Jeśli Cię to pocieszy, to ja ze swoich studiów w sumie też niewiele wyniosłam...

      Apocalypse'a jeszcze nie widziałam, ale Polacy z łukami brzmią bosko :D

      Ja bym Downeya Jra chętnie zobaczyła w roli Charliego Chaplina, bo jest tam tak ucharakteryzowany, że właściwie nie jestem w stanie go rozpoznać.

      Współczuję tych poprawek. Raz powinnam mieć wrzesień, ale doktor mnie znał z konferencji (stwierdził, że z wykładów - byłam raz :D) i wpisał mi 3 :D

      Usuń
    7. w sumie z kim nie rozmawiam to każdy twierdzi, że ze swoich studiów niewiele wynosi :) Trochę to smutne.
      Polacy z łukami są w jednej tylko scenie, ale tak mi to zapadło w w pamięć i tak mnie to rozwaliło, że do dziś się z tego nabijam ;P

      Usuń
    8. Wiedźma – hehehe, się wbiłaś faktycznie. Ale to spoko, bo widzę, że z Tobą też mam podobny gust. O aktorstwie mam podobne zdanie. Will faktycznie obniżył loty, ale to nie zmienia faktu, ze aktorem jest bardzo dobrym i dalej w kręgu moich ulubionych. Wiele pięknych filmów z nim powstało, które mocno mi się wryły do głowy, chociażby „Siedem dusz” czy „W pogoni za szczęściem” – ciężko znaleźć podobne, silnie oddziałujące na mnie. Idrisa też lubię i dzięki temu zaakceptowałem go chyba jako główną rolę włąśnie w mojej ukochanej MW. Pasuje mi jego gęba do tej roli, mimo że Roland był biały. Inny murzyn by mi tam nie grał na bank.
      Za Hounsou akurat nie przepadam.
      Robert bardzo mi się też podobał jako Holmes. I to moim zdaniem też świetna rola. Chociaż ja to ogólnie go lubię. Bardzo pasuje mu rola takiego faceta „z wyższych sfer”. Nie wyobrażam sobie jego roli jako jakiegoś żula. Ot chociażby taki „Sędzia” – świetny film. Musiałbym zobaczyć go jako Chaplina jeszcze. 
      A X-men to chyba też u mnie numer 1 jakbym miał na siłę wytypować.
      Caesara pominąłem, ale też oczywiście.  Heroes to w sumie pierwsza chyba taka porządna gra, w którą grywałem z kuzynem na kompie. Do tamtej pory to tylko skoki, a ja miałem konsolę, więc szpilałem sporo. Potem jak rodzice kupili peceta to włąśnie HIII i to godzinami. 

      Kirima – rozumiem w takim razie bardzo dobrze. Ze studiami to masz wiele racji i wiele osó© też tak uważa. U nas w kraju się uczymy za wiele niepotrzebnych rzeczy, w konsekwencji czego jesteśmy ogólni i byle jacy, a nie ukierunkowani i pewnie siebie w danej dziedzinie. Niesetety takie stricte praktyczne to są studia z prawa, medycyny, informatyki – tam się faktycznie uczysz już konkretnie pod zawód. Reszta to takie pitu pitu. Ja jestem po zarządzaniu i ekonomii, i powiem Ci, że wyniosłem stamtąd tyle samo niemal, co z technikum, też ekonomicznego. Tylko papier fajny, i tyle. ;)
      Ja też bardziej na Targi, ale warto, jak jeszcze nie byłaś. Nie sposób opisać wrażeń i emocji, i jak się spotkasz z czytelnikami z blogosfery czy poznasz nowych. Świetna sprawa. 
      Hehehe, dzięki. Ale ja jestem po prostu przekonany, że tak będzie. A jak pojawi się córka, to cóż…wskoczę w rajtuzy i będziemy tańcować. :D Albo po prostu razem czytać. ;)
      No ta seria Xów z najmłodszymi chyba była najsłabsza. Ale i tak oglądałem chętnie.
      Ja z białych to Eastwood, Bacon, Pacino, Di Caprio, Pitt. Sporo ich lubię. O aktorach to ogólnie można by gadać i gadać, to samo o filmach. Tylko najlepiej to na żywo, bo tu w komentach to po 23 dniach byś miałą przewijania pół dnia. :D
      No czasem tak bywa, że bardzo chcesz, uczysz się sporo, a i tak nic z tego nie wychodzi. Ale na szczęście niewiele takich przypadków. A niech cieć to mi się akurat nie chciało już w technikum i tych studiów bym nie przeszedł, gdyby nie kumpel, z którym się mocno trzymałem. Bez niego to bym chyba skończył po roku licencjackich. Ja zresztą za dobrze nie wspominam tego kresu, zwłaszcza licencjackich. Technikum najlepsze.

      Usuń
    9. Ja mam wrażenie, że więcej się nauczyłam praktycznych rzeczy w technikum niż tutaj :) Pierwszy rok studiów miałam dzięki temu dość łatwy. Nie spisuj córek na straty! :P Córka mojego brata woli postrzelać z wiatrówki niż bawić się lalkami :P
      Tak, aktorzy to temat rzeka, tak samo jak i filmy i zgadzam się, bo te komentarze niedługo zrobią się dłuższe niż sam post :)
      A na licencjacie to ja akurat miałam duże pokłady siły i ambicji, które już mi się wyczerpały :)

      Usuń
    10. Córki na straty nigdy nie spiszę. Za to przyszłych adoratorów już z pewnością. :D
      Ja nigdy nie miałem dużych pokładów sił do nauki czegoś, co mi się w praktyce nie przyda, dlatego całe studia to była jedna wielka walka o przetrwanie, odbębnienie i zapomnienie tego wszystkiego.

      Usuń
  5. U mnie lipiec powoli i do przodu, ale z ilości przeczytanych książek jest bardzo zadowolona, ponieważ było ich w tym miesiącu aż 7 i pół (a właściwie to 7 i pół i pół :)). Gratuluję Twojego wyniku i trzymam kciuki za udany urlop i za egzaminy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dużo, również gratuluję :) Dziękuję, przede wszystkim za te egzaminy :D

      Usuń
  6. U mnie lipiec też był bardzo owocny, dobiłam chyba do 10 tytułów - to rekord w tym roku, bez wątpienia. Podsumowanie pewnie jutro wrzucę :)
    Właśnie jestem w trakcie czytania Metra 2033. Rety, jak mi ta książka opornie idzie! Styl autora doprowadza mnie do szału chwilami. Ale pomysł doceniam i pewnie skończę, choć w tym tempie to pewnie na Gwiazdkę ;)
    Pozdrawiam i gratuluję owocnego miesiąca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No u mnie to też rekord :) Metro 2033 szło mi raz lepiej, raz gorzej, tak na przemian z chwilami, kiedy mnie wciągało i chciałam więcej. Ale jednak nie potrafiłam przestać czytać, bo za chwilę i tak do książki wracałam. Ciekawa jestem, co o tym napiszesz, mój post się tworzy, ale ja wszystko publikuje z opóźnieniem :)

      Usuń
    2. Czekam na Twoją recenzję, może jakimś cudem uporam się z tą książką, zanim ją opublikujesz ;) I coś w tym jest, jakoś narracja i wydarzenia w 2033 obfitują we wzloty i upadki. Ostatnio był upadek i nie mogę się ruszyć ani o stronę ;)

      Usuń
    3. To nie będzie trudne, ja mam jeszcze książki z czerwca o których nie opublikowałam posta :)

      Usuń
  7. Rozumiem Twój ból dotyczący nauki, ponieważ mnie również nie ominęła poprawka i już praktycznie od lipca ślęczę nad książkami i nie mam czasu na przyjemności. To frustrujące, bo cokolwiek robię myślę o poprawce, do której muszę się uczyć. Jestem ambitna, jestem perfekcjonistką i to pierwsza taka sytuacja w moim życiu, z którą nie mogę się pogodzić. Jest to dla mnie olbrzymia porażka i ogromne brzemię, które noszę. Marzę o tym, żeby to już napisać i mieć spokój, oddać się przyjemności i może skorzystać jeszcze z wakacji.

    Myślę, że nie ma sensu się ograniczać i pisać na blogu jedynie o książkach, gdyż przecież masz więcej zainteresowań i z chęcią poczytałabym od czasu do czasu o czymś innym niż o literaturze. Byłaby to na pewno miła odmiana.

    "Sinister" jest jednym z moich ulubionych horrorów, a musisz wiedzieć, ze poprzeczkę mam ustawioną bardzo wysoko co do tego gatunku. "Koralinę" oglądałam już kilka razy i za każdym razem robi na mnie to samo wrażenie. Nie czytałam pierwowzoru, ale mam oczywiście w planach.

    "Warsztaty umierania" posiada bardzo intrygujący tytuł i jestem ciekawa co się pod nim kryje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem twoje podejście bardzo dobrze, swego czasu miałam tak samo, nie potrafiłam się pogodzić z tym, że coś mi nie wyszło, że mi się nie udało, że nie jest tak ambitnie jak sobie założyłam. Ale wraz z każdym kolejnym rokiem studiów moje ambicje malały i miałam dość, chciałam po prostu zdać, byłam zmęczona. Licencjat skończyłam z bardzo dobrym wynikiem, ale magisterka idzie mi fatalnie. Szkoda, że aż tak bardzo męczy Cię ta poprawka, że nie możesz w ogóle odpocząć, najgorsze jest to, jak to siada Ci na psychikę.

      Mimo wszystko to blog książkowy i skupia osoby, które interesują się książkami, więc nie chcę nagle robić z niego bloga popkulturowego. Myślę, że taka wzmianka w podsumowaniach mi starczy :)

      Sinister stał się i jednym z moich ulubionych horrorów. Warsztaty umierania to reportaż o Japonii, tam często są trzęsienia ziemi, a w 2011 roku było wyjątkowo paskudne i wokół tego krąży ta książka. Będę czytać w tym miesiącu.

      Usuń
  8. Ja to się rozleniwiłam w te wakacje :o co roku obiecuję sobie, że nadrobię czytelnicze zaległości, a wychodzi na to, że książki leżą i czekają (dziwnym trafem w okresie letnim czytam najmniej :O) Znam i uwielbiam "Piątą porę roku",druga część jeszcze wciąż przede mną. Nie wiem jak długo stoi już Metro i Futu.re, ale pewnie aż wstyd się przyznać :( Bardzo nastawiam się na "Czarny pryzmat", ale trochę mnei przestraszyłaś... Cóż pewnie przyjdzie mi się przekonać za jakiś czas :d
    Pabottyro_books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Futu.Re jest lepsze jeśli chodzi o książki Glukhovskiego :) Widzę spore zainteresowanie tym Czarnym Pryzmatem :) W głównej mierze to zależy, czego oczekujesz od książki, mnie drażniły niespójności i styl autora.

      Usuń
  9. U mnie lipiec taki średni. Ostatnio mam strasznego lenia jeżeli chodzi o czytanie książek niestety. Zgodzę się za to z Tobą, że "W starym dobrym stylu" to naprawdę świetna, ciepła i inteligentna komedia :) Gratuluję wyników w tym miesiącu i życzę równie dobrych albo i lepszych w następnym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym najchętniej tylko czytała w te wakacje :) Dziękuję :)

      Usuń
  10. U mnie lipiec genialnie. Co prawda, nie przeczytałam wiele, bo ledwo 6 książek, ale mam nadzieję, że w sierpniu będzie o wiele więcej. Obejrzałam też wiele wspaniałych filmów, w tym "Koralinę", w której po prostu się zakochałam. Muszę koniecznie kupić książkę, w szczególności, że jest tak pięknie wydana! Kupiłam dwie książki, dwie dostałam od mamy i 9 do recenzji od wydawnictw. Kocham takie miesiące, a biblioteczka już nie mieści nowych książek. Uwielbiam to uczucie <3 Pozdrawiam Książkowa Dusza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to gratuluję i Tobie wyników :) 6 książek to dużo, moja norma to 4, tylko teraz w wakacje tak poszalałam.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
  11. Z książek, które przeczytałaś żadnej nie znam, totalnie nie mój klimat.
    Oglądała Wonderke i nie porwala mnie, niestety była naciągana, a podkład muzyczny to tragedia. Zawiodłam się niestety :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wonder Woman była naiwna, ale taka właśnie miała być Diana. Mi się mimo wszystko podobała, a muzyki w ogóle z tego filmu nie pamiętam.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  12. Ja Wilderanga doczytałam w lipcu i mam odnośnie ROzgwieżdżonego nieba mieszane uczucia, koniec końców książka obroniła się na plus. Na dniach skońćzę reckę, to się powymieniamy może odczuciami :)
    Mnie Sinister okropnie wynudził, nie jestem typem osoby, któa boi się na horrorach, ewentualnie tylko tych momentów zaskoczenia, no i czasem klimatycznej muzy. Ale wydaje mi się, że większość "strzaszności" horrorów opiera się na muzyce.
    Czarny pryzmat nie przypadł Ci do gustu? Palnuję lekturę, tylko na razie nie chcę jeszcze zaczynać kolejnej serii, ale zobaczymy, może jeszcze w tym roku zbiorę się do zakupu pierwszego tomu. Czekam na recenzję. I powodzenia w sierpniu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, o ile będę mogła się jakoś wypowiedzieć po przeczytaniu połowy. Wciąż nie wiem, czy męczyć się z tym dalej, czy jednak rzucić. Nie lubię rzucać książek :(
      Tak, też myślę że straszność horrorów opiera się na muzyce, ale też na nagle wyskakujących ci na ekran potwór/ludzi/czegokolwiek innego. Zawsze przerażały mnie też migawki, że coś Ci się tak zbliża :)
      Z Czarny Pryzmatem mam straszny problem, ale pewnie i tak będę czytać dalej mimo tego, że trochę sobie pomarudzę :)
      Dzięki i powodzenia Tobie również :) Dużo dobrych książek :)

      Usuń
  13. Powiem Ci, że w końcu książki się dużo dzieje, warto dla tej intensywnej końcówki. Ogólnie są niedociągnięcia, ale to w sumie pierwszy tom więc można na to przymknąć oko :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Niezły wynik :D
    Wonder Woman to też pierwszy film DC podczas którego oglądania nie miałam ochoty sobie wydłubać oczu xd

    Pozdrawiam!
    To Read Or Not To Read

    OdpowiedzUsuń
  15. 9 książek to fenomenalny wynik! Chciałabym tyle przeczytać i chociaż mam wakacje, to i tak było krucho, bo wyjazd :( W każdym razie życzę równie zaczytanego sierpnia!

    OdpowiedzUsuń
  16. są wakacje, więc czyta się dużo. u siebie też zaobserwowałam wzrost formy :D jednk nie tak wysoki, jak u Ciebie :D gratulacje :) mam w planach Koralinę. lubię od czasu do czasu takie dziwaczne klimaty :D pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Misie czytanie podoba , Blogger