15 maja

15 maja

O antyutopijnym dziadku, czyli "My" Eugeniusza Zamiatina



Kiedy ktoś rzuci hasłem antyutopia, pierwsze, co zazwyczaj przychodzi na myśl to Orwell i jego Rok 1984. Jest to najsłynniejsza powieść w tym gatunku i to od niej zwykle się zaczyna jako od tej książki, którą każdy powinien choć raz w życiu przeczytać. Ewentualnie można pomyśleć Nowym wspaniałym świecie Huxleya, który jest co prawda mniej znany od Roku 1984, ale razem z Orwellem tworzy dwie najbardziej znane antyutopie. Mało kto sięga po więcej, a co za tym idzie mało kto wie, że Ci panowie najprawdopodobniej inspirowali się inną książką niejakiego Eugeniusza Zamiatina. Ten to rosyjski pisarz uznawany jest za jednego z ojców (dziadków?) antyutopii, a wręcz pada stwierdzenie, że jego My jest pierwszą antyutopią, jaka powstała.

Między tymi trzema książkami można znaleźć wiele podobieństw i choć każda z nich przedstawia koszmarną wizję przyszłości, to każda robi to w inny sposób i na innych rzeczach kładzie akcenty. To, co ich niewątpliwie łączy to ukazanie świata, w którym aż do bólu ograniczona jest wolność, a jednostka musi być podporządkowana systemowi władzy (co jest zresztą definicją antyutopii). U Huxleya ludzie jednak byli szczęśliwi, nie zdając sobie sprawy ze swojego zniewolenia. Podobne jest u Zamiatina, który ofiarował nam świat pełen dobrobytu i pokoju, lecz cenę za to ustalił nie do przyjęcia.

Zamiatin napisał wizję świata, która przeraża, ale jednocześnie fascynuje tym, jak bardzo można wyprać komuś mózg i uczynić z niego maleńką jednostkę w wielkiej, bezrozumnej masie. Przedstawicielem tej masy, który oprowadzi nas po najwspanialszym, najcudowniejszym i nieomylnym Państwie Jedynym będzie ∆-503, Główny Konstruktor Integralu, czyli statku kosmicznego, który ma nieść dobrą nowinę na inne planety. Zauważyliście numer zamiast imienia? Widzicie, Zamiatin w prosty i dosadny sposób podkreślił brak człowieczeństwa i indywidualności swoich bohaterów poprzez odebranie im nawet imion.


Mniej więcej pięć stuleci temu, kiedy Operacyjny dopiero rozpoczynał swoją działalność, znaleźli się głupcy, którzy porównywali nasz Oddział Operacyjny ze starożytną inkwizycją, ale to przecież równie idiotyczne, co zestawienie chirurga zajmującego się tracheotomią z jakimś łamignatem czyhającym na gościńcu: obaj mogą mieć w ręku taki sam nóż, obaj mogą robić to samo - podrzynać gardło żywemu człowiekowi. Ale przecież jeden - to dobroczyńca, drugi - zbrodniarz. Jeden ze znakiem +, drugi ze znakiem -...


Państwo Jedyne to twór przerażająco racjonalny, który pod pewnymi względami mógłby nam się wydawać rajem. Wyobraźcie sobie bowiem świat, w którym każdy obywatel ma za darmo zapewniony dach nad głową, i to nie jakąś tam nędzną lepiankę, tylko normalne mieszkanie z solidnych materiałów. Nikt nie klepie biedy ani głodu, bo każdy ma pracę i każdy dostaje jedzenie od państwa, i zaznaczmy, że jest to dobre jakościowo jedzenie pozbawione wszelkich chemicznych świństw. Nie ma analfabetów i ludzi niewykształconych, bo każdy ma zapewnioną edukację — i znów jest to edukacja na wysokim poziomie. Oto kraina postępu i technologicznych nowinek, gdzie najbardziej tępi się głupotę i tych niemądrych Starożytnych, którzy mieli jakieś idiotyczne przesądy, religie i rodzinę, którzy wierzyli w miłość, posiadali wyobraźnię i sami wybierali swoich przywódców, którzy nie mieli ustalonego rytmu dnia i zasadniczo robili co chcieli. Nie istnieją podatki, nie istnieją nawet pieniądze, a każdy ma zapewniony taki sam dostęp do dóbr, jak sąsiad zza rogu. Jednocześnie istnieje kultura: muzyka, poezja czy sztuka, lecz tworzona z matematyczną precyzją i według ściśle określonego wzoru. Nie ma wojen, przemocy czy używek, nie ma prostytucji, narkomanii czy alkoholizmu, nikt nie przepisuje ciągle na nowo historii. Spełnienie. Szczęście. Równość. Prawdziwa utopia. Któż z nas nie chciałby tak żyć?




Z jednej strony jest więc książka Zamiatina wizją takiego świata, który wyobrażamy sobie jako świat idealny. Wszak tego właśnie oczekujemy od Państwa — wszechobecnego dobrobytu, pracy, dostępu do wykształcenia czy postępu. Jednak Państwo Jedyne jest jak ten diabeł, któremu w zamian za spełnione życzenia musimy oddać duszę. Wolność. Prywatność. Wszystko. Bo widzicie, domy, w których mieszkają ludzie są wykonane ze szkła, żeby zawsze było widać, co robią w swoich czterech ścianach. Jedyna chwila prywatności następuje wtedy, gdy przechodzi się do czynności seksualnych, które, notabene, są na talony (zupełnie jak kartki w PRL-u). Wszystkie listy są czytane, wszystko jest sprawdzane, kontrolowane i musi działać jak w dobrze naoliwionej maszynie. Nie istnieje instytucja rodziny, ponieważ dzieci są odbierane matkom jako własność Państwa, a kobietom nie wolno zajść w ciążę, jeśli nie są do tego przydzielone. Rozkład dnia jest rozplanowany co do sekundy według świętego Dekalogu Godzinnego, toteż wszyscy w tym samym czasie pracują, jedzą, spacerują, kopulują, śpią i mają swoją wolną godzinę. Indywidualizm? A cóż to jest takiego? Nie ma ja, jesteśmy my, wielokrotnie powtarza nasz bohater. Rezygnujemy z wolności, żeby być szczęśliwymi, mówi podstawowa zasada Państwa Jedynego. Zamiast utopii mamy więc despotyzm, ludobójstwo i wizję świata koncentracyjnego. Tu nie ma ludzi, lecz smutne, bezwolne trybiki w wielkie maszynie.


Źle z wami! Widocznie wytworzyła się wam dusza.
Dusza? To dziwne, starożytne, dawno zapomniane słowo. Mawiało się kiedyś „z duszą na ramieniu”, „bezdusznie”, „wkładać w coś duszę”, ale dusza - -
- To... bardzo niebezpieczne? - wybełkotałem.
- Nieuleczalne - ucięły nożyce.


Żyje sobie w tym świecie nasz bohater, ∆-503, wzór obywatela i patrioty z tak bardzo wypranym mózgiem, że to aż boli. Na każdą zbrodniczą działalność Państwa Jedynego ma racjonalne wytłumaczenie, a przynajmniej racjonalne dla niego, które w istocie brzmi bardzo sensownie, ale jest wypaczone i nie do zaakceptowania. Przerażające jest to, że ∆-503 wierzy w to, co pisze — i jednocześnie fascynujące, kiedy śledzimy jego tok myślowy. 

My Zamiatina nie jest lekturą łatwą głównie przez styl, jakim została napisana. Jest to książka bardzo specyficzna, napisana z punktu widzenia inżyniera, który cały świat postrzegał bardzo matematycznie. Co ciekawe, sam Zamiatin to z zawodu również inżynier-konstruktor, ∆-503 jest więc jego ironicznym alter-ego. Dodatkowo zdania często są urwane, chaotyczne, co wymaga jeszcze większej ilości skupienia przy czytaniu tej książki. W posłowiu od tłumacza czytamy, że My nie jest satyrą, lecz według słów autora „społecznym pamfletem, przybranym w wytworny uniform powieści ironiczno-fantastycznych”. Książka napisana jest w formie dziennika, który prowadzi nasz bohater, zwracając się do nieoświeconego ludu, który zamierzano odkryć wysyłając w kosmos statek kosmiczny. Tłumaczy więc temu ludowi — nam — różnice między prawie doskonałym Państwem Jedynym a tymi ograniczonymi, prymitywnymi Starożytnymi. Opisuje zasady rządzące jego życiem, ludzi, jakich spotyka, rzeczy, które robi i zmianę, jaka w nim zachodzi, kiedy w końcu przestaje być bezrozumną maszyną, a wszystko to za sprawą kobiety. Owa niewiasta reprezentuje pozornie drugą stronę medalu, czyli ruch oporu — Mefi. W posłowiu tłumacz wyjaśnia, że ta druga strona nie jest jednak przeciwieństwem opresyjnego Państwa, lecz innym jego stadium. W My nie ma bowiem tych "dobrych", ponieważ Mefi, terrorystyczna, buntownicza organizacja chce tylko zniszczyć istniejącą rzeczywistość, nie oferując nic w zamian.




Zamiatin napisał książkę specyficzną, chaotyczną i ciężką w odbiorze, co z łatwością może odrzucić potencjalnego czytelnika. Jednak w jakiś sposób ten styl do mnie przemówił, a chory świat Zamiatina zafascynował. Pod względem kreacji świata bardziej podoba mi się ta książka od Orwellowskiej wizji, ale Rok 1984 wciąż pozostaje najmocniejszy w wymowie, a przy tym lepiej napisany i bardziej spójny. Zamiatinowi najbliżej do Nowego wspaniałego świata Huxleya, ale znów Huxley jest bardziej spójny i nie ma tak epizodycznej fabuły, a przy tym uznaję, że Huxleyowi najbliżej do naszej rzeczywistości. Należy jednak pamiętać, że obie te książki były po Zamiatinie, warto więc sięgnąć do źródeł i przekonać się, jak wiele podobieństw łączy te trzy pozycje, a także znać tego antyutopijnego dziadka. Niestety książkę obecnie można dostać tylko w bibliotekach i serwisach aukcyjnych, ponieważ nigdzie nie ma jej już dostępnej w sprzedaży, a ostanie wydanie pochodzi z 1989 roku.



17 komentarzy:

  1. "Źle z wami! Widocznie wytworzyła się wam dusza." - zapamiętam na zawsze ;) Generalnie mi osobiście My czytało się dobrze - przyznaję, że lektura jest wymagająca, jednak ten chaos wciąga jak wir. Jakbym miała zestawić Huxleya, Orwella i Zamiatina, to Zamiatin będzie po środku, jakoś ta jego fragmentaryczność podpasowała mi bardziej od sposobu narracji Huxleya (a na pierwszym miejscu oczywiście Orwell).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mi ciągle tkwi w głowie, ta dusza. :) Mnie również My czytało się dobrze. Może na początku trochę kiepsko, ale potem bez zgrzytów. Ja właśnie miałabym problem z umiejscowieniem Zamiatina i Huxleya. Bo Huxley jest dla mnie trafniejszy, ale dosyć słaby w wymowie. Zamiatin podobał mi się pod tym względem bardziej. :)

      Usuń
  2. Ja już pamiętam jak przez mgłę, chociaż trochę rozjaśniłaś, bo czytałem to z 8 lat temu. Ale pamiętam, że stawiałem to między Orwellem (lepszym) a Huxley'em (gorszym). Chociaż wszystkie trzy jak najbardziej warto przeczytać, zwłaszcza jeśli się takie książki lubi. Mam zamiar je sobie odświeżyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze by było, jakby to wznowili. :) Ja ciągle wyszukuje sobie jakiś nowych książek w tym gatunku, bo bardzo mi się antyutopie/dystopie podobają. Co do umiejscowienia, Huxley jest dla mnie trafniejszy, ale wymową i kreacją świata bardziej odpowiada mi Zamiatin.

      Usuń
  3. Czytałam ze wspomnianej przez Ciebie trójki tylko Orwella. Trzeba będzie dla porównania sięgnąć po Huxley'a i Zamiatin. Myślę, że tego ostatniego mimo jak piszesz chaotycznego i ciężkiego języka jakoś przełknę - w końcu to tylko (i aż) 182 strony. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że przełkniesz, styl jest specyficzny, ale mi na przykład bardzo się spodobał, aczkolwiek jestem świadoma, że może odrzucić. :)

      Usuń
  4. Antyutopie to coś, co wpędza mnie w stany lękowe i złość równocześnie, i po co z tego prostego powodu nie sięgam. Wystarczy mi Orwell i choć "My" brzmi fascynująco, raczej sobie daruję, bo późniejsza depresja poczytaniowa nie jest czymś, bez czego nie mogłabym żyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To faktycznie lepiej unikać takich książek. Ja się z kolei lubię "umartwiać", a takie ponure wizje świata bardzo mnie pociągają. :)

      Usuń
  5. Jakiś czas temu usłyszałam o tym tytule, dowiadując się, że jeszcze przed Huxleyem był ktoś, kto opisał opresyjny system niszczący indywidualność i wolność jednostki. Udało mi się za grosze kupić egzemplarz tej powieści i nic nie stoi na przeszkodzie, żebym zabrała się za lekturę. Na razie nie czuję się odstraszona trudnym stylem czy rwaną fabułą i mam nadzieję, że tak już zostanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to zazdroszczę własnego egzemplarza. :) Mimo tego stylu i epizodycznej fabuły książka jest naprawdę dobra i nie czyta się jej źle. :)

      Usuń
  6. Zamiatin sobie jeszcze poczeka, jakoś ostatnio czuję przesyt tymi wszystkimi antyutopiami i wszystkie są do siebie podobne :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie nieustannie do nich ciągnie. :D Jeszcze mi się nie przejadły. :)

      Usuń
  7. Ooo, to nie znam i pierwsze słyszę, ale bardzo się cieszę, że słyszę, bo chętnie nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to akurat nowość, myślałam że to ja się od Ciebie dowiaduje o nowych książkach. :D Czytaj, warto znać. :)

      Usuń
  8. Dlaczego ta książka jest teraz tak trudno dostępna? :O Już od jakiegoś czasu chciałam ją przeczytać, a Twoja recenzja jeszcze bardziej mnie zachęciła. Orwella i Huxleya uwielbiam i do "My" też się dorwę, nawet, jeśli styl jest ciężki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No z drugiej ręki egzemplarz kupisz, i to nie za jakieś abstrakcyjnie pieniądze, ale za jakieś 20-30 zł. :) Styl ciężki, ale warto, mnie się akurat on podobał, ale poczułam się w obowiązku przed tym przestrzec. :)

      Usuń
  9. 40 yr old Software Test Engineer III Elise Becerra, hailing from Igloolik enjoys watching movies like Major League and Paintball. Took a trip to Rock Drawings in Valcamonica and drives a Oldsmobile F-88. Wiecej informacji tutaj

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Misie czytanie podoba , Blogger