26 marca

Prochem i magią. "Obietnica krwi" Brian McClellan

Na Briana McClellana natknęłam się tylko i wyłącznie dla tego, że bardzo często wspomina o nim Brandon Sanderson. Poleca go (odsyłam do artykułu) i uważa jego książki za naprawdę dobre, ale jak sam mówi, może być nieobiektywny, bo Brian to jego uczeń. Niemniej jednak jako zapalona fanka Sandersona oczywiście musiałam tego autora sprawdzić. I opłaciło się, bowiem McClellan napisał naprawdę świetną trylogię. Może w pierwszym tomie jeszcze tak tego nie widać, ale drugi jest genialny. Do trzeciego jeszcze nie doszłam i mam nadzieję, że końcówka mnie nie zawiedzie, ale uwierzcie mi: warto.

Napoiłeś ich krwią szlachty (...). Napili się, ale nie ugasili pragnienia. Zjedli nienawiść i stali się jeszcze bardziej głodni.

"Obietnica krwi" to pierwsza część trylogii prochowych magów. Przedstawiony świat garściami czerpie z rewolucji francuskiej. Książka jest bardzo żołnierska, mnóstwo w niej typowego dla nich żargonu oraz oraz klimatu rodem z wojska. A jednocześnie historia obfituje w rzeczy zupełnie codzienne: w miłości, rodzinne dramaty, przyjaźń. Bohaterami są nie tylko wojskowi, ale również zwykli, prości ludzie, tacy jak stary detektyw Adamat, który napyta sobie biedny poprzez śledztwo zlecone mu przez marszałka polnego Tamasa, czy historia praczki Niny, która z dnia na dzień straciła dach nad głową, a na jej barki spadł los potencjalnego kandydata do korony, liczącego sobie sześć lat.

Wszystko zaczyna się od przewrotu w państwie. Obecnie panujący król Machouch to skończony idiota, który myśli tylko i wyłącznie o zaspokajaniu własnych potrzeb kosztem ludu. Jego kraj się wykrwawia, a on gotów jest go sprzedać Kezowi, z którym graniczy, by choć trochę spłacić długi, które u nich pozaciągał. Marszałek polny Tamas obala monarchię i ścina króla wraz z całą jego rodziną oraz wszystkimi członkami szlachty, by przeciwdziałać korupcji i ratować swój kraj. Ale to dopiero początek jego problemów. Plac spływa krwią po masowych egzekucjach, ludzie rządni krwi tych, którzy wcześniej ich uciskali, plądrują ich domy i rozpoczynają się zamieszki. Rojaliści w ostatnich podrygach walczą o władzę, a w mieście zaczyna brakować jedzenia. A za granicą czai się Kez, który chętnie skorzysta z wojny domowej w Adro i z armią zapuka do ich bram. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze tajemnicza obietnica Kresimira, boga, który żył tysiące lat temu...

– Wierzę, że tak w istocie było – powiedział Tamas. – Doktorze, co mógłby pan przepisać Charlemundowi?
Doktor spojrzał na nieprzytomnego arcybiskupa.
– Arszenik?
– A poważnie? Coś, co zapewni mu solidny ból głowy i spory ubytek pamięci.
– Cyjanek.
– Doktorze!

Piszę to wszystko po to, by choć trochę wam zarysować ogrom tego, co tutaj się dzieje. To nie są spoilery: o wszystkim wiadomo już na samych początkach książki. "Obietnica krwi" to wielowątkowa powieść, a autor świetnie sobie radzi z tym, by wszystko miało ręce i nogi. Bohaterów jest mnóstwo, a główni narratorzy to Tamas, jego syn, Taniel, detektyw Adamat oraz Nina. Tamas to człowiek surowy, ostry, twardy. Bez reszty oddany jest służbie Adro oraz pochłania go zemsta za żonę, którą zabił Kez. Jego syn, Taniel Dwa Strzały zupełnie się z nim nie dogaduje. Do tego dochodzi zawód miłosny (delikatnie powiedziawszy), który dopiero co przeżył, i wojna, z której wraca jako bohater. Oprócz nich mnóstwo jest innych bohaterów, mocno zarysowanych, których można pokochać. Na przykład Olem, bezczelny, lecz lojalny adiutant Tamasa, czy Borbador, Uprzywilejowany z luźnym podejściem do życia, który obecnie jest moim faworytem z całej książki. Szczególnie lubię jego przyjaźń z Tanielem. Dobra, męska przyjaźń jest zawsze w cenie :)

Adiutant się zatrzymał.
- On już dochodzi do siebie, panie.
- Wolałbym, żeby jeszcze pozostał nieprzytomny.
Rozległ się odgłos, jakby ktoś tłuczkiem uderzył w mięso.
- Zostanie.

"Obietnica Krwi" to książka momentami krwawa, brutalna i bezwzględna, być może ze względu na tematykę, jaką jest obalenie władzy i grożąca wojna. A gdzieś tam w oddali czai się coś większego... co zdecydowanie przekracza możliwości śmiertelnika. Szkoda tylko, że akcja skupia się bardziej na prowadzeniu wojny niż na problemach, które wywoła to u zwykłych ludzi. Ale tak to już bywa: budynki się walą, ale my i tak wpatrzeni jesteśmy w superbohaterów.

Brian McClellan stworzył też zupełnie nowy system magii oparty na prochu. W książce są trzy rodzaje ludzi obdarzonych mocą: pierwsi to Uprzywilejowani, którzy standardowo strzelają błyskawicami i miotają kulami ognia, drudzy to Zdolni, którzy mają jedną, wyjątkową zdolność (jak na przykład pamięć absolutną czy brak potrzeby snu), a trzeci to Prochowi Magowie, którzy wciągają proch jak dragi i są dzięki temu silniejsi, oraz potrafią zdetonować ładunki prochu na odległość i kierować wystrzelonym pociskiem. Nie powiem, oryginalne :) Na początku trochę ciężko się w tym odnaleźć, ale w miarę czytania coraz łatwiej się w tym połapać.

- Jesteś tutaj najtwardszy?

- Hę? - Mężczyzna zdawał się zaskoczony.

- Proste pytanie - powiedział Taniel. - Czy jesteś najtwardszym kozojebcą, ojcobójcą i kurwim synem w tej budzie?


Muszę jednak wam powiedzieć, że pierwszy tom wciągnął mnie na amen dopiero wtedy, gdy przeczytałam już 3/4 książki. Przez większość stron McClellan wprowadza nas do świata, zapoznaje z tym, jak on działa, z bohaterami, wszystko powoli nabiera tempa i się rozkręca. Prawdziwe "bum" jest dopiero w drugim tomie. Dialogi brzmiały trochę drętwo, akcja jakoś się dłużyła, ale w miarę lektury wszystko stopniowo się polepsza.

Książkę polecam każdemu, kto szuka dobrej fantastyki. "Obietnica krwi" niesie ze sobą powiew świeżości, bo nie pamiętam, żeby w jakiejkolwiek innej książce strzelby i proch zostały wykorzystane jako system magii. To debiut, ale debiut naprawdę dobry, tylko potrzebował czasu, by się rozkręcić. Po części drugiej, którą dopiero co skończyłam stwierdzam z całą pewnością, że kupię każdą książkę tego autora w ciemno. Brian McClellan dodatkowo trafił w mój gust, bo uwielbiam żołnierskie opowieści i w moim przypadku ma ogromnego plusa za świat, w którym toczy się akcja. Drugiego plusa ma za to, że wzorem Sandersona nie ignoruje rodziny w książkach, i odgrywa ona tutaj silną rolę. Nic, tylko czytać. Gorąco do tego zachęcam wszystkich, którzy lubią książki fantasy :)

Ocena: 8/10

"Obietnica krwi", Brian McClellan, Fabryka Słów, 2015, s. 676

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Copyright © 2016 Misie czytanie podoba , Blogger